Witam ;)
Nie udzielałam się na blogu już od paru dni bo tak szczerze powiedziawszy od piątku wieczorem do teraz jeszcze leżę plackiem i nie mam siły by wstać i iść do wc a co dopiero przesiadywać przed laptopem. Dopiero dziś poczułam się lepiej i postanowiłam coś skrobnąć.
Z tego miejsca chciałam bardzo przeprosić mokah, ponieważ nie dałam jednak rady poćwiczyć z dziewczynami maratonu w sobotę - powodem wspomniane wyżej leżenie plackiem i paskudna (ojj wyjątkowo paskudna) grypa, przez którą mam duszący kaszel, gorączkę i zapchany nos. Myślałam, że dziś już ruszę z ćwiczeniami ale nie dam rady biegać z takimi objawami. Szlag by to. ;/
Za to dzisiejsza ranna waga pokazała wreszcie od paru miesięcy 5 z przodu <3 dokładnie 58,8 kg, jestem zadowolona - choć to może dlatego iż jak jestem chora to nie bardzo mi się chce jeść ale piję dużo płynów. Teraz tylko utrzymać ten stan do następnego ważenia, muszę się postarać.
Wrzucam podsumowanie zeszłego tygodnia, niestety tylko 4 dni przećwiczone ;/
Na dodatek w niedzielę rano miałam zaliczenie na uczelni, i wyobraźcie sobie sprawność myślenia przy gorączce 39 stopni ;/ Przez co średnio mi poszło i chyba mogę sobie pomarzyć o stypendium.
Wracam teraz do pisania swoich artykułów, trzeba gromadzić pieniążki na zbliżające się coraz szybciej wakacje. Czy Wam też tak czas szybko upływa? Jeszcze niedawno był styczeń, teraz już prawie czerwiec... Niesamowite, po 18stce wszystko tak szybko leci ;)
Pozdrawiam i Wam życzę zdrówka, co by nikogo nie dopadł ten paskudny wirus ;*
SundayMorning
xoxo
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan treningowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan treningowy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 maja 2013
wtorek, 21 maja 2013
Moja przygoda z P90X
Witam ;)
Dzisiejszy dzień przyniósł odrobinę luzu, więc z tego tytułu mam dzisiaj naskrobać odrobinę o moim obecnym programie treningowym, który mam nadzieję przyniesie lepsze efekty niż Insanity ;)
Jak widać z poprzedniej notki, stosuję kombinację ćwiczeń "siłowych" (o ile to tak można nazwać, bo do rzucania żelastwem na siłce to się nie umywa) z treningami typu cardio - do pewnego momentu bieganie, teraz rower + basen chwilowo, oraz dodatkowo dokładam sobie różne inne ćwiczenia gdy mi mało ;)
O bieganiu pisałam nie raz, o jeżdżeniu na rowerze nie mam zamiaru się wypowiadać bo jeżdzę typowo jak laik i po swojemu - żadnego specjalistycznego sprzętu nie posiadam, także nie ma się czym chwalić ;D W kwestii basenu jest tak samo - śmigam sobie spokojnie 45- 50min żabką i na tym kończę basenowy trening.
Natomiast P90X to już inna sprawa. Ćwiczenia stworzone przez Tony'ego Hortona to już trochę większy wycisk, niż fikanie z Mel B czy Tiffany Rothe ;) W oryginalnej rozpisce wyszczególnione są 3 kombinacje treningów:
Miałam kiedyś zamiar polecieć na przykład według rozpiski Classic, ćwicząć ściśle według planu, jednak ćwiczenia cardio z tego zestawu nie wydają mi się atrakcyjne i wolę sobie pobiegać albo odpalić któryś z treningów Insanity (jak pogoda nie dopisze). Zrezygnowałam również z jogi, stawiam na delikatne rozciąganie w niedzielę i po treningach - myślę, że wystarczy.
Dzisiejszy dzień przyniósł odrobinę luzu, więc z tego tytułu mam dzisiaj naskrobać odrobinę o moim obecnym programie treningowym, który mam nadzieję przyniesie lepsze efekty niż Insanity ;)Jak widać z poprzedniej notki, stosuję kombinację ćwiczeń "siłowych" (o ile to tak można nazwać, bo do rzucania żelastwem na siłce to się nie umywa) z treningami typu cardio - do pewnego momentu bieganie, teraz rower + basen chwilowo, oraz dodatkowo dokładam sobie różne inne ćwiczenia gdy mi mało ;)
O bieganiu pisałam nie raz, o jeżdżeniu na rowerze nie mam zamiaru się wypowiadać bo jeżdzę typowo jak laik i po swojemu - żadnego specjalistycznego sprzętu nie posiadam, także nie ma się czym chwalić ;D W kwestii basenu jest tak samo - śmigam sobie spokojnie 45- 50min żabką i na tym kończę basenowy trening.
![]() |
| malywielkiswiatewla.wordpress.com |
Natomiast P90X to już inna sprawa. Ćwiczenia stworzone przez Tony'ego Hortona to już trochę większy wycisk, niż fikanie z Mel B czy Tiffany Rothe ;) W oryginalnej rozpisce wyszczególnione są 3 kombinacje treningów:
- Classic - w ciągu tygodnia są wykonywane 3 treningi siłowe i 2 cardio + joga
- Lean - 2 trening siłowe + 3 cardio + joga
- Doubles - na początku wygląda tak samo jak classic, jednak w późniejszym etapie do standardowego treningu wieczorem dodawane są dodatkowe ćwiczenia kardio
Szczerze powiedziawszy już raz robiłam podejście do P90X (czyli Power 90 Extreme), i nigdy nie ćwiczyłam według rozpiski proponowanej przez twórców tego programu.
Na całość składa się 12 treningów:
- Chest &Back - siłowy na plecy i klatkę piersiową
- Plyometrics - cardio
- Shoulders & Arms - siłowy na barki oraz przedramiona
- Yoga X - chyba nie trzeba tłumaczyć ;)
- Legs & Back - siłowy angażujący nogi oraz plecy
- Kenpo X - cardio
- X Stretch - ćwiczenia typowo rozciągające
- Core Synergitics - ćwiczenia na mięśnie brzucha i wzmocnienie poczucia stabilności, angażuje większość mięśni po trochu
- Chest, Shoulders & Triceps - siłowy na klatkę, barki oraz tricepsy
- Back & Biceps - siłowy na plecy i bicepsy
- Cardio X - cardio
- Ab Ripper X - ćwiczenia na mięśnie brzucha
Ja do tej pory wypróbowałam:
- Chest & Back - przyjemny trening, gdzie w dwóch seriach powtarza się 12 ćwiczeń, potrzeba do tego drążka bądź ekspanderów oraz dużej siły rąk na niezliczone kombinacje pompek, jak dla mnie na pierwszy miesiąc najbardziej wymagający zestaw siłowy
- Shoulders & Arms - jeszcze przyjemniejszy niż ch&b, tutaj również w dwóch seriach powtarzanych jest 15 ćwiczeń, tu potrzeba obciążenia w postaci hantli - niestety póki co dysponuję marnymi 3 kg ale planuję zakup większych
- Legs & Back - trening "siłowy", bo większość ćwiczeń jest wykonywanych na podstawie obciążenia własnego ciała jeśli chodzi o nogi + 4 dwukrotnie powtarzane ćwiczenia na plecy na drążku, kiedyś nie przepadałam za masą wykroków itp ale po sobotnim treningu nie zrobił na mnie prawie żadnego wrażenia, może dlatego że w Insanity mięśnie nóg były bardzo mocno angażowane
- Ab Ripper X - bardzo fajny, 15 minutowy zestaw czysto na brzuch - kiedyś jak zaczynałam go wykonywać to na drugi dzień miałam okropne zakwasy na mięśniach skośnych :D obecnie robię dla podtrzymania siły moich mięśni brzucha
- Yoga X - strasznie długi i męczący (bo moim zdaniem nudny) trening, za to dobrze wspomagający trenowanie równowagi i innych istotnych przy sztuce jogi ćwiczeniach
Miałam kiedyś zamiar polecieć na przykład według rozpiski Classic, ćwicząć ściśle według planu, jednak ćwiczenia cardio z tego zestawu nie wydają mi się atrakcyjne i wolę sobie pobiegać albo odpalić któryś z treningów Insanity (jak pogoda nie dopisze). Zrezygnowałam również z jogi, stawiam na delikatne rozciąganie w niedzielę i po treningach - myślę, że wystarczy.
Oczywiście przy tego typu treningowi należy zachować odpowiednią podaż białka, by mieć konkretniejsze efekty - planuję zakup odżywki białkowej, bo niestety sama nie umiem tyle go wcisnąć do zwykłego menu. Pierwszy tydzień za mną, i efekty już są, choć to pewnie dlatego że odstawiłam słodycze ;)
To by było na razie tyle na temat mojej dopiero rozpoczynającej się przygody z P90X, na bieżąco będę zdawała relacje z efektów i przebiegu całego treningu. Może rozpiszę konkretne treningi na elementy składowe, zobaczę jeszcze.
Wczoraj otrzymałam nominację do Liebster bloga od http://theway-tohappiness.blogspot.com/, więc odpowiadam:
1. Ulubiony owoc
Hmm ciężko zdecydować, chyba truskawki ;) Ale poza sezonem pałam niezmierzoną miłością do dojrzałych bananów i jabłek ;)
2. Jaki sport chciałabyś zacząć uprawiać?
Marzy mi się zakup dobrych rolek...
3. W jakim kraju zamieszkałabyś najchętniej?
Ciężko wybrać, myślałam kiedyś o Kanadzie ;) albo słonecznej Kalifornii ;D
4. Co najczęściej zjadasz na obiad?
Kasza + źródło białka + warzywo, najczęściej z białka to kurczak pod różnymi postaciami, jajka czasem wątróbka i rybka, a z warzyw to brokuł, fasolka szparagowa lub buraczki
5. Ulubiona książka?
W dzieciństwie uwielbiałam serie o Harrym Potterze (tak wiem :D), teraz rzadko czytam. Bardzo podobała mi się za to "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam" Paulo Coehlo.
6. Gdybyś mogła pozbawić kalorii jedną rzecz, co by to było?
Kebab ;d
7. Twoja największa słabość?
Kebab... ;d a tak na poważnie to hmm. Mam słabość do chipsów ;) ale nie spożywam ich za często na szczęście ;)
8. Masz jakieś zwierzę?
Miałam kiedyś kota i psa, obecnie tylko to wewnętrzne które pcha mnie czasami do jedzenia ;D
9. Twoje największe dziwactwo?
Nie potrafię sobie przypomnieć, czy jakieś posiadam. Obsesyjnie zdrapuję lakier z paznokci po jednym dniu ;)
10. Czy masz jakąś "fobię", lęk?
Fobii może nie, ale boję się dotykać podejrzanie wyglądających urządzeń elektrycznych - z obawy przed porażeniem.
11. Kąpiel czy prysznic?
Zdecydowanie kąpiel - relaks, wygrzewanie się w wodzie przy blasku świec - choć mało kiedy na to jest czas.
Dziękuję bardzo za nominację, może swój zestaw pytań stworzę wieczorkiem ;)
Lecę poćwiczyć i pouczyć się, w niedzielę zapowiada się całkiem ciężki kolos haha ;)
Pozdrawiam
SundayMorning
xoxo
Hmm ciężko zdecydować, chyba truskawki ;) Ale poza sezonem pałam niezmierzoną miłością do dojrzałych bananów i jabłek ;)
2. Jaki sport chciałabyś zacząć uprawiać?
Marzy mi się zakup dobrych rolek...
3. W jakim kraju zamieszkałabyś najchętniej?
Ciężko wybrać, myślałam kiedyś o Kanadzie ;) albo słonecznej Kalifornii ;D
4. Co najczęściej zjadasz na obiad?
Kasza + źródło białka + warzywo, najczęściej z białka to kurczak pod różnymi postaciami, jajka czasem wątróbka i rybka, a z warzyw to brokuł, fasolka szparagowa lub buraczki
5. Ulubiona książka?
W dzieciństwie uwielbiałam serie o Harrym Potterze (tak wiem :D), teraz rzadko czytam. Bardzo podobała mi się za to "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam" Paulo Coehlo.
6. Gdybyś mogła pozbawić kalorii jedną rzecz, co by to było?
Kebab ;d
7. Twoja największa słabość?
Kebab... ;d a tak na poważnie to hmm. Mam słabość do chipsów ;) ale nie spożywam ich za często na szczęście ;)
8. Masz jakieś zwierzę?
Miałam kiedyś kota i psa, obecnie tylko to wewnętrzne które pcha mnie czasami do jedzenia ;D
9. Twoje największe dziwactwo?
Nie potrafię sobie przypomnieć, czy jakieś posiadam. Obsesyjnie zdrapuję lakier z paznokci po jednym dniu ;)
10. Czy masz jakąś "fobię", lęk?
Fobii może nie, ale boję się dotykać podejrzanie wyglądających urządzeń elektrycznych - z obawy przed porażeniem.
11. Kąpiel czy prysznic?
Zdecydowanie kąpiel - relaks, wygrzewanie się w wodzie przy blasku świec - choć mało kiedy na to jest czas.
Dziękuję bardzo za nominację, może swój zestaw pytań stworzę wieczorkiem ;)
Lecę poćwiczyć i pouczyć się, w niedzielę zapowiada się całkiem ciężki kolos haha ;)
Pozdrawiam
SundayMorning
xoxo
poniedziałek, 20 maja 2013
Ostatni tydzień + przerwa w bieganiu
Witam ;)
Niestety, moja kontuzja okazała się poważniejsza niż sądziłam. Nadal podczas wchodzenia lub schodzenia ze schodów odczuwam ból, dlatego chwilowo muszę zawisić treningi biegowe, aż przejdzie mi zupełnie. Przerzucam się za to na basen i rower, tam kolana tak nie cierpią :) Liczę po cichu, że moja biegowa kondycja aż tak dramatycznie nie spadnie... ;)
Niestety ostatnio brak mi czasu na bardzo regularne pisanie, a szkoda. Muszę się chwytać różnych zajęć, by uzbierać do sierpnia na wyjazd wakacyjny - a brak pracy, szkoła niestacjonarna i inne przeszkody niestety sprawiają, że mam do siebie mało czasu bo muszę ciułać na prawo i lewo co się da. Dodać do tego regularne treningi - kompletny brak czasu (nie, przepraszam, mam go ale późnymi wieczorami i w weekendy, ale wybaczcie mam przyjemniejsze rzeczy do roboty z moim P. ;D).
Wrzucam za to ostatni tydzień - źle nie było, choć w piątek zaliczyłam pewne jedzeniowe grzeszki (ale słodyczy nie tknęłam ;) a w sobotę było oblewanie nowego autka od mojego faceta i jego siostry - a każde kółko żeby dobrze jeździło trzebabyło oblać hihi :) Od dziś natomiast do mojego postanowienia antysłodyczowego dołączam antyalkoholowe - aż do odwołania :)
Poza tym muszę przyznać że Endomondo to jednak bardzo fajna sprawa, na niedzielny wypad z którego wrzucam fotki ta aplikacja była jak znalazł :) wodstawienie słodyczy służy. Liczę na jeszcze lepsze efekty po wyeliminowaniu alko i smażonego, ale z tym ostatnim to powolutku.
niedzielę również pomierzyłam się i zważyłam, efekt? - 1kg i -1cm w talii i udach - jest! :) Jak widać
Wieczorkiem postaram się zajrzeć do każdej z Was i pokomentować odrobinę, bo teraz lecę na basenik i poćwiczyć trochę brzuch :)
Pozdrawiam
SundayMorning
xoxo
Niestety, moja kontuzja okazała się poważniejsza niż sądziłam. Nadal podczas wchodzenia lub schodzenia ze schodów odczuwam ból, dlatego chwilowo muszę zawisić treningi biegowe, aż przejdzie mi zupełnie. Przerzucam się za to na basen i rower, tam kolana tak nie cierpią :) Liczę po cichu, że moja biegowa kondycja aż tak dramatycznie nie spadnie... ;)
Niestety ostatnio brak mi czasu na bardzo regularne pisanie, a szkoda. Muszę się chwytać różnych zajęć, by uzbierać do sierpnia na wyjazd wakacyjny - a brak pracy, szkoła niestacjonarna i inne przeszkody niestety sprawiają, że mam do siebie mało czasu bo muszę ciułać na prawo i lewo co się da. Dodać do tego regularne treningi - kompletny brak czasu (nie, przepraszam, mam go ale późnymi wieczorami i w weekendy, ale wybaczcie mam przyjemniejsze rzeczy do roboty z moim P. ;D).Wrzucam za to ostatni tydzień - źle nie było, choć w piątek zaliczyłam pewne jedzeniowe grzeszki (ale słodyczy nie tknęłam ;) a w sobotę było oblewanie nowego autka od mojego faceta i jego siostry - a każde kółko żeby dobrze jeździło trzebabyło oblać hihi :) Od dziś natomiast do mojego postanowienia antysłodyczowego dołączam antyalkoholowe - aż do odwołania :)
Poza tym muszę przyznać że Endomondo to jednak bardzo fajna sprawa, na niedzielny wypad z którego wrzucam fotki ta aplikacja była jak znalazł :) wodstawienie słodyczy służy. Liczę na jeszcze lepsze efekty po wyeliminowaniu alko i smażonego, ale z tym ostatnim to powolutku.
niedzielę również pomierzyłam się i zważyłam, efekt? - 1kg i -1cm w talii i udach - jest! :) Jak widać
Wieczorkiem postaram się zajrzeć do każdej z Was i pokomentować odrobinę, bo teraz lecę na basenik i poćwiczyć trochę brzuch :)
Pozdrawiam
SundayMorning
xoxo
wtorek, 14 maja 2013
INSANITY - moje efekty
Witam!
Tak jak obiecałam wczoraj, dzisiaj opiszę swoje efekty po programie Insanity. Wprawdzie nie ukończyłam dokładnie ostatnich dwóch tygodni (zabrakło mi parę treningów), jednak myślę iż nie miało to aż tak ogromnego znaczenia na efekt końcowy.
Ale od początku. Na trening Insanity zdecydowałam się, ponieważ już kiedyś go próbowałam - choć niestety nie pamiętam co wtedy mnie skusiło na zaopatrzenie się w go ;) Już wtedy polubiłam prowadzącego i ten wycisk, jaki za każdym razem daje mi ćwiczenie z tym zestawem treningowym. W tym poście opisałam na czym polega cały trening, więc nie będę się powtarzała.
Przejdźmy do rzeczy.
Moje efekty, jeśli chodzi o stan ciała:
Moje efekty, jeśli chodzi o wymiary i wagę:
Tak jak obiecałam wczoraj, dzisiaj opiszę swoje efekty po programie Insanity. Wprawdzie nie ukończyłam dokładnie ostatnich dwóch tygodni (zabrakło mi parę treningów), jednak myślę iż nie miało to aż tak ogromnego znaczenia na efekt końcowy.
Ale od początku. Na trening Insanity zdecydowałam się, ponieważ już kiedyś go próbowałam - choć niestety nie pamiętam co wtedy mnie skusiło na zaopatrzenie się w go ;) Już wtedy polubiłam prowadzącego i ten wycisk, jaki za każdym razem daje mi ćwiczenie z tym zestawem treningowym. W tym poście opisałam na czym polega cały trening, więc nie będę się powtarzała.
Przejdźmy do rzeczy.
Moje efekty, jeśli chodzi o stan ciała:
- ujędrnienie nóg oraz ogólne ciała - nie trzęsą się mi nogi, nie mam już latającej galaretki, cellulit widoczny tylko po mocnym naciśnięciu
- kondycja - najlepszy jak na moje oko efekt, dzięki treningom z Shaun'em jestem w stanie przebiec już prawie 8km, gdzie kiedyś po jednym byłam już kompletnie wykończona
- mam niskie tętno spoczynkowe, co dla mnie jest sukcesem
- nie męczę się wychodząc na schody, szybko gdzieś biegnąc itp - kolejny przykład lepszej kondycji
- mam dużo energii do pozostałych ćwiczeń, jakimi się teraz zajmuję ;)
- wzrosła siła w moich rękach, jestem w stanie wykonać 30 męskich pompek bez większych problemów, choć muszę przyznać że w tej kwestii byłam już odrobinę przygotowana podchodząc do Insanity
- mam silne i mocne nogi, przez co wyskoki i duża ilość przysiadów nie robi na mnie większego wrażenia, choć szczerze nie próbowałam takich konkretnych ze sztangą bo nie mam gdzie ;D
Moje efekty, jeśli chodzi o wymiary i wagę:
- waga: 59kg -> 61kg
- talia: 71 cm -> 68cm
- biceps: 27cm -> 29cm
- udo: 56cm -> 55cm
- łydka: 34cm -> 35cm
- biodra: 92cm -> 95cm
- boczki: 84cm -> 82cm
Jak widać więc w dwa miesiące nie udało mi się uzyskać jakiś spektakularnych efektów, moja waga wzrosła a niektóre wymiary doprowadzają mnie czasami do szału :D (uda i biodra...). Najbardziej denerwuje mnie to, iż nie jestem w stanie zlecieć właśnie z ud oraz dosłownie rośnie mi dupa. Na szczęście ta dupa jest teraz taka bardziej okrągła i kształtna, jednak bez przesady ;)
Dlatego z tego miejsca pragnę udzielić kilku rad osobom, które są zdecydowane na rozpoczęcie tego programu treningowego:
- po pierwsze: tylko dobra dieta pomoże uzyskać świetne rezultaty - u mnie ten czynnik leżał od drugiego miesiąca na całej linii, stąd tak marne wyniki jeśli chodzi o wymiary
- po drugie: polecam go osobom, które miały już jakąś styczność z aktywnością fizyczną, ale taką szybszą i bardziej wydolnościową - osoby początkujące mogą się szybko zniechęcić
- po trzecie: wydaje mi się, iż program jest nastawiony typowo na zwiększanie wydolności i wytrzymałości, niż spalania zbędnych kilogramów - a wiem, że to nie jedynie moja opinia
- po czwarte: dla lepszych efektów sugeruję zwiększenie ilości zjadanego białka podczas treningu, z pewnością jeszcze bardziej poprawi efekty ;)
Cóż, to by było na tyle jeśli chodzi o temat Insanity. Zabieram się jeszcze za ostatni fit test, ale jakoś nie umiem go wcisnąć do obecnej aktywności i nawału zajęć. Ciekawa jestem, czy dwa tygodnie po ukończeniu całości moja kondycja spadnie ;) nie powinna, bo biegam, ale zobaczymy za tydzień ;)
Przygody z Shaun'em na Insanity nie kończę, zamierzam sobie w ramach ćwiczeń cardio gdy pogoda nie dopisze wykorzystywać jego treningi zamiast biegania. Przymierzam się również do Asylum, ale to po kolejnej rundzie Insanity na jesieni :) te
raz skupiam się na P90X zmiksowanym z bieganiem ;)
| 11.03 start insanity |
| 11.03 start insanity |
| 11.03 start insanity |
| 11.03 start insanity |
| 14.05 po ukończeniu insanity |
| 14.05 po ukończeniu insanity |
| 14.05 po ukończeniu insanity |
| 14.05 po ukończeniu insanity, ahh ten flesz ;) |
raz skupiam się na P90X zmiksowanym z bieganiem ;)
A teraz idę na wymarzony spoczynek przy Person of Interest oraz Revenge ;) Padam ;D
Dobranoc,
SundayMorning
xoxo
poniedziałek, 13 maja 2013
7,83 KM + wyzwanie 30 dniowe
Witam po krótkiej przerwie!

Oczywiście tytuł poprzedniego postu miał zawierać datę 13 maja, nie czerwca... Jak widać nawet na poprawne wpisanie daty brakło mi wtedy sił :D
Ale powiem Wam, że odrobina przerwy bardzo dobrze robi zarówno na stan fizyczny jak i psychiczny. We czwartek i piątek byłam tak wykończona i tak mi się nic nie chciało, że po prostu odpuściłam wszelkie próby wykonania jakiekolwiek treningu, za to powróciłam pełną parą w sobotę. Dietowo nie było bardzo źle, ale idealnie też nie :)
Największą bolączką był tylko jeden bieg w ubiegłym tygodniu. Z tego względu dzisiaj myślałam, iż nie dam rady a tu prosze - 7,83 km w 49 minut, co daje średnio 6:15 minuty/km.Całkiem nieźle jak na moje możliwości, i kolejny cel na maj - 7km - już za mną. Brakło mi dosłownie paru metrów do magicznej ósemki, jednak nie dałam już rady. Ale wiecie co? Jestem z siebie bardzo dumna. Nigdy nie przypuszczałam, iż bieganie stanie się dla mnie taką frajdą i wręcz pasją. Już zbieram na buty do biegania :D (bo obecnie biegam w starych zwykłych sportowych butach i obawiam się o moje kolanka...)
U Was podczytałam sobie, że ubiegły tydzień minął Wam całkiem obiecująco ;) Tutaj jak zwykle podsumowanie mojego:
Rozmyślając sobie nad swoimi efektami po Insanity (które opiszę jutro szczegółowo) doszłam do wniosku, że gdybym choć trochę bardziej pilnowała swojej diety (nie przez tydzień a potem znowu powroty itp itd), to już teraz wyglądałabym znacznie lepiej. Ale jak to mówią - co się odwlecze, to nie uciecze :) z tegoż względu postanowiłam sobie sama rzucić ambitne (jak na mnie) WYZWANIE -> od soboty (11.05) nie jem w ogóle słodyczy. ZERO, NULL, absolutnie nie tknę ich aż przez 30 dni. A jeśli Bozia pozwoli to i dłużej. Myślę, że to jest przyczyną słabych (wizualnie i wagowo) efektów na moim ciele. Bo jak już wspominałam na kondycję nie narzekam. Jest ktoś chętny się do mnie przyłączyć? :)
A poza tym to ogłaszam, że wracam dzisiaj z naładowanymi bateriami
:) trzeba nagromadzić trochę informacyjnych postów, bo moje pierdołki pewnie Was nudzą ;)
Dziękuję za wsparcie okazane pod poprzednim postem, to dla mnie bardzo ważne! :*
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru,
SundayMorning
xoxo

Oczywiście tytuł poprzedniego postu miał zawierać datę 13 maja, nie czerwca... Jak widać nawet na poprawne wpisanie daty brakło mi wtedy sił :D
Ale powiem Wam, że odrobina przerwy bardzo dobrze robi zarówno na stan fizyczny jak i psychiczny. We czwartek i piątek byłam tak wykończona i tak mi się nic nie chciało, że po prostu odpuściłam wszelkie próby wykonania jakiekolwiek treningu, za to powróciłam pełną parą w sobotę. Dietowo nie było bardzo źle, ale idealnie też nie :)
Największą bolączką był tylko jeden bieg w ubiegłym tygodniu. Z tego względu dzisiaj myślałam, iż nie dam rady a tu prosze - 7,83 km w 49 minut, co daje średnio 6:15 minuty/km.Całkiem nieźle jak na moje możliwości, i kolejny cel na maj - 7km - już za mną. Brakło mi dosłownie paru metrów do magicznej ósemki, jednak nie dałam już rady. Ale wiecie co? Jestem z siebie bardzo dumna. Nigdy nie przypuszczałam, iż bieganie stanie się dla mnie taką frajdą i wręcz pasją. Już zbieram na buty do biegania :D (bo obecnie biegam w starych zwykłych sportowych butach i obawiam się o moje kolanka...)
U Was podczytałam sobie, że ubiegły tydzień minął Wam całkiem obiecująco ;) Tutaj jak zwykle podsumowanie mojego:
Rozmyślając sobie nad swoimi efektami po Insanity (które opiszę jutro szczegółowo) doszłam do wniosku, że gdybym choć trochę bardziej pilnowała swojej diety (nie przez tydzień a potem znowu powroty itp itd), to już teraz wyglądałabym znacznie lepiej. Ale jak to mówią - co się odwlecze, to nie uciecze :) z tegoż względu postanowiłam sobie sama rzucić ambitne (jak na mnie) WYZWANIE -> od soboty (11.05) nie jem w ogóle słodyczy. ZERO, NULL, absolutnie nie tknę ich aż przez 30 dni. A jeśli Bozia pozwoli to i dłużej. Myślę, że to jest przyczyną słabych (wizualnie i wagowo) efektów na moim ciele. Bo jak już wspominałam na kondycję nie narzekam. Jest ktoś chętny się do mnie przyłączyć? :)
A poza tym to ogłaszam, że wracam dzisiaj z naładowanymi bateriami
:) trzeba nagromadzić trochę informacyjnych postów, bo moje pierdołki pewnie Was nudzą ;)
Dziękuję za wsparcie okazane pod poprzednim postem, to dla mnie bardzo ważne! :*
Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru,
SundayMorning
xoxo
czwartek, 25 kwietnia 2013
Bieg - podejście nr 2 + Pierwszy mix Tiffany Rothe
Witam witam ;)
Tak jak pisałam wcześniej, zamierzam sobie biegać 3 razy w tygodniu. Wczoraj nie miałam kompletnie sił, a jako że dzisiaj wg rozpiski Insanity jest Recovery Day to postanowiłam go pominąć, i sobie pohasać po okolicy :) Niestety dziś już tak świetnie mi nie poszło - trasę 4,25 km przebyłam w 27 minut, co daje mniej więcej 6,30 min/km według Endomondo (tak, udało mi się to dziadostwo zainstalować w moim smartfonie). Słaby wynik, spowodowany głównie kolką w 20 minucie biegu, przez którą musiałam dwukrotnie wprowadzić marsz ale na 30-60 sekund tylko :)

Zainspirowana wpisem Mokah o ćwiczeniach z Tiffany Rothe na boczki, postanowiłam odpalić sobie taki secik:

Tak jak pisałam wcześniej, zamierzam sobie biegać 3 razy w tygodniu. Wczoraj nie miałam kompletnie sił, a jako że dzisiaj wg rozpiski Insanity jest Recovery Day to postanowiłam go pominąć, i sobie pohasać po okolicy :) Niestety dziś już tak świetnie mi nie poszło - trasę 4,25 km przebyłam w 27 minut, co daje mniej więcej 6,30 min/km według Endomondo (tak, udało mi się to dziadostwo zainstalować w moim smartfonie). Słaby wynik, spowodowany głównie kolką w 20 minucie biegu, przez którą musiałam dwukrotnie wprowadzić marsz ale na 30-60 sekund tylko :)

Zainspirowana wpisem Mokah o ćwiczeniach z Tiffany Rothe na boczki, postanowiłam odpalić sobie taki secik:

- 10 min booty shaking waist workout
- 10 min beautiful booty workout
- get your sexy back
- no more back fat
- small waist, tight butt, thin tights
- the bikini abs workout
Razem, prócz 27 minut biegu, wyszło 50 minut bardzo przyjemnych ćwiczonek z ową Panią :) nie powiem, przyzwyczajona jestem do innego typu aktywności (Insanity), ale dla urozmaicenia czemu nie. Z powodu różnorodności filmików te 50 minut minęło jak z bicza strzelił. Choć planuję je włączyć do moich obecnych treningów, to chyba wybiorę sobie po 3 i będę je powtarzała dwukrotnie, jak zaleca Tiffany :)
Z braku czasu i nadmiaru rzeczy do zrobienia w domu, dziś taki króciutki pościk :) Może jutro uda mi się napisać coś konkretniejszego... Może o węglowodanach złożonych ? Temat często poruszany, ale może jest jeszcze coś do napisania ? ;)
Miłego wieczoru życzę,
Miłego wieczoru życzę,
SundayMorning
xoxo
piątek, 5 kwietnia 2013
Plan treningowy I tydzień KWIETNIA
Witam ;)Postanowiłam wkleić swój plan treningowy na pierwszy tydzień kwietnia, który już prawie zrealizowałam (został mi dzisiejszy dzień i weekend). Myślę, że nie jest tak źle, aczkolwiek liczę na jakieś siłowe zajęcia w połowie kwietnia jak już wreszcie się zapiszę do jakiegoś klubu haha :D
Wymyśliłam sobie też mój osobisty "challenge", i 2-3 razy w tygodniu mam zamiar wykonywać krótki zestaw pompek i co ćwiczenia zwiększać ilość powtórzeń (stwierdziłam, że przyda mi się to do poprawniejszego wykonywania ćwiczeń w Insanity, bo często wykorzystuje się różne rodzaje pompek itp)
Nazwy ćwiczeń i sposób ich wykonywania zgapiłam sobie z p90x ;) Miałam okazję już je ćwiczyć, i powiem szczerze, że lubię to przyjemne uczucie napuchnięcia rąk po wykonanej serii ;)
Jeśli chodzi o agrafkę, to od razu uprzedzam, że liczba 400 oznacza liczbę ściśnięć. Nie jest to dużo, bo zajmuje raptem może z 10 minut (nie wiem, nigdy nie liczę czasu bo z reguły używam jej oglądajac serial). Używam jej już od 3-4 tygodni przez 4-5 dni i dzięki temu moja wewnętrzna strona ud już nie "telepie" na prawo i lewo gdy chodzę, jest twardsza a przyznam, że miałam z tym problem. Wyszczuplenia nie zauważyłam, ale wiadomo że takie ćwiczenia nie są od tego.Co do dzisiejszego dnia i jutra: zdaję sobie sprawę, że nie powinno się ćwiczyć mięśni brzucha z dnia na dzień - ale mi to nie sprawia różnicy a lubię sobie pomaltretować trochę mój bebech :)
U kilku dziewczyn widziałam podobne rozpiski na cały miesiąc itp, ja wolę jednak robić sobie plany tygodniowe, bo nie zawsze jestem w stanie określić czy uda mi się w danym miesiącu wszystko wykonać czy nie.Ogółem jestem zadowolona, choć zabrałko w tym tygodniu czasu na basen... Nadrobię w przyszłym tygodniu. Zbieram się na uczelnię ;)
pozdrawiam Was i trzymam kciuki za Wasze plany treningowe
SundayMorning
xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)








.jpg)




