Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insanity. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insanity. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

INSANITY - moje efekty

Witam!

Tak jak obiecałam wczoraj, dzisiaj opiszę swoje efekty po programie Insanity. Wprawdzie nie ukończyłam dokładnie ostatnich dwóch tygodni (zabrakło mi parę treningów), jednak myślę iż nie miało to aż tak ogromnego znaczenia na efekt końcowy.

Ale od początku. Na trening Insanity zdecydowałam się, ponieważ już kiedyś go próbowałam - choć niestety nie pamiętam co wtedy mnie skusiło na zaopatrzenie się w go ;) Już wtedy polubiłam prowadzącego i ten wycisk, jaki za każdym razem daje mi ćwiczenie z tym zestawem treningowym. W tym poście opisałam na czym polega cały trening, więc nie będę się powtarzała.

Przejdźmy do rzeczy.

Moje efekty, jeśli chodzi o stan ciała:


  • ujędrnienie nóg oraz ogólne ciała - nie trzęsą się mi nogi, nie mam już latającej galaretki, cellulit widoczny tylko po mocnym naciśnięciu
  • kondycja - najlepszy jak na moje oko efekt, dzięki treningom z Shaun'em jestem w stanie przebiec już prawie 8km, gdzie kiedyś po jednym byłam już kompletnie wykończona
  • mam niskie tętno spoczynkowe, co dla mnie jest sukcesem
  • nie męczę się wychodząc na schody, szybko gdzieś biegnąc itp - kolejny przykład lepszej kondycji
  • mam dużo energii do pozostałych ćwiczeń, jakimi się teraz zajmuję ;)
  • wzrosła siła w moich rękach, jestem w stanie wykonać 30 męskich pompek bez większych problemów, choć muszę przyznać że w tej kwestii byłam już odrobinę przygotowana podchodząc do Insanity
  • mam silne i mocne nogi, przez co wyskoki i duża ilość przysiadów nie robi na mnie większego wrażenia, choć szczerze nie próbowałam takich konkretnych ze sztangą bo nie mam gdzie ;D


Moje efekty, jeśli chodzi o wymiary i wagę:

  • waga: 59kg -> 61kg
  • talia: 71 cm -> 68cm
  • biceps: 27cm -> 29cm
  • udo: 56cm -> 55cm
  • łydka: 34cm -> 35cm
  • biodra: 92cm -> 95cm
  • boczki: 84cm -> 82cm
Jak widać więc w dwa miesiące nie udało mi się uzyskać jakiś spektakularnych efektów, moja waga wzrosła a niektóre wymiary doprowadzają mnie czasami do szału :D (uda i biodra...). Najbardziej denerwuje mnie to, iż nie jestem w stanie zlecieć właśnie z ud oraz dosłownie rośnie mi dupa. Na szczęście ta dupa jest teraz taka bardziej okrągła i kształtna, jednak bez przesady ;)

Dlatego z tego miejsca pragnę udzielić kilku rad osobom, które są zdecydowane na rozpoczęcie tego programu treningowego:
  • po pierwsze: tylko dobra dieta pomoże uzyskać świetne rezultaty - u mnie ten czynnik leżał od drugiego miesiąca na całej linii, stąd tak marne wyniki jeśli chodzi o wymiary
  • po drugie: polecam go osobom, które miały już jakąś styczność z aktywnością fizyczną, ale taką szybszą i bardziej wydolnościową - osoby początkujące mogą się szybko zniechęcić
  • po trzecie: wydaje mi się, iż program jest nastawiony typowo na zwiększanie wydolności i wytrzymałości, niż spalania zbędnych kilogramów - a wiem, że to nie jedynie moja opinia
  • po czwarte: dla lepszych efektów sugeruję zwiększenie ilości zjadanego białka podczas treningu, z pewnością jeszcze bardziej poprawi efekty ;)

Cóż, to by było na tyle jeśli chodzi o temat Insanity. Zabieram się jeszcze za ostatni fit test, ale jakoś nie umiem go wcisnąć do obecnej aktywności i nawału zajęć. Ciekawa jestem, czy dwa tygodnie po ukończeniu całości moja kondycja spadnie ;) nie powinna, bo biegam, ale zobaczymy za tydzień ;)

Przygody z Shaun'em na Insanity nie kończę, zamierzam sobie w ramach ćwiczeń cardio gdy pogoda nie dopisze wykorzystywać jego treningi zamiast biegania. Przymierzam się również do Asylum, ale to po kolejnej rundzie Insanity na jesieni :) te
11.03 start insanity

11.03 start insanity

11.03 start insanity

11.03 start insanity


14.05 po ukończeniu insanity

14.05 po ukończeniu insanity

14.05 po ukończeniu insanity
14.05 po ukończeniu insanity, ahh ten flesz ;)



raz skupiam się na P90X zmiksowanym z bieganiem ;)

A teraz idę na wymarzony spoczynek przy Person of Interest oraz Revenge ;) Padam ;D

Dobranoc,

SundayMorning
xoxo

czwartek, 25 kwietnia 2013

Bieg - podejście nr 2 + Pierwszy mix Tiffany Rothe

Witam witam ;)

Tak jak pisałam wcześniej, zamierzam sobie biegać 3 razy w tygodniu. Wczoraj nie miałam kompletnie sił, a jako że dzisiaj wg rozpiski Insanity jest Recovery Day to postanowiłam go pominąć, i sobie pohasać po okolicy :) Niestety dziś już tak świetnie mi nie poszło - trasę 4,25 km przebyłam w 27 minut, co daje mniej więcej 6,30 min/km według Endomondo (tak, udało mi się to dziadostwo zainstalować w moim smartfonie). Słaby wynik, spowodowany głównie kolką w 20 minucie biegu, przez którą musiałam dwukrotnie wprowadzić marsz ale na 30-60 sekund tylko :)











Zainspirowana wpisem Mokah o ćwiczeniach z Tiffany Rothe na boczki, postanowiłam odpalić sobie taki secik:

  • 10 min booty shaking waist workout
  • 10 min beautiful booty workout
  • get your sexy back 
  • no more back fat
  • small waist, tight butt, thin tights
  • the bikini abs workout
Razem, prócz 27 minut biegu, wyszło 50 minut bardzo przyjemnych ćwiczonek z ową Panią :) nie powiem, przyzwyczajona jestem do innego typu aktywności (Insanity), ale dla urozmaicenia czemu nie. Z powodu różnorodności filmików te 50 minut minęło jak z bicza strzelił. Choć planuję je włączyć do moich obecnych treningów, to chyba wybiorę sobie po 3 i będę je powtarzała dwukrotnie, jak zaleca Tiffany :)



Z braku czasu i nadmiaru rzeczy do zrobienia w domu, dziś taki króciutki pościk :) Może jutro uda mi się napisać coś konkretniejszego... Może o węglowodanach złożonych ? Temat często poruszany, ale może jest jeszcze coś do napisania ? ;)

Miłego wieczoru życzę,

SundayMorning
xoxo

wtorek, 9 kwietnia 2013

Szybki post - wtorek 09.04

Witam witam ;)

Na szybciocha wrzucam zrzut z dzisiejszego nie do końca udanego jadłospisu. Niestety wpadł jeden napój energetyczny w drodze na wielogodzinne zakupy z moją rodzicielką (a moja rodzicielka musicie wiedzieć, że ma w tendencji robienie zakupów spożywczych w trybie 3-4 godzinnym, z fukcją dokładnego oglądania i wymacania każdego zakupowanego przedmiotu:).

Dodatkowo spóźniłam się w pewne miejsce, zasypiając na godzinę 10 o zgrozo... A tak optymistycznie wczorajszym dniem nastawiłam sobie budzik na godzinę 8 w celu pierwszego, prawie wiosennego biegu. No nic, może się uda we czwartek, bo jutro rozmowa kw.!

Oto jadłospis, nie bić! :D


Słabo z kcal, słabo z tłuszczami. Ale w lodówce (tudzież na półce) już czeka sobie awokado, orzeszki i oliwa ;)

Uciekam dalej męczyć Insanity, brzuch to tylko chyba dziś wykonam zestaw z p90x, wyzwanie "przysiadowe" i agrafkę o ile zdążę. A potem jeszcze raz powtórzyć odpowiedzi na tej najbardziej podchwytliwe pytania!

A jak Wam minął dzisiejszy dzień?

Ściskam mocno,

SundayMorning
xoxo

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Start Recovery Week + pierwszy zrzut posiłków

Witam Kochane ;)

I jak minął weekend? Mi dosyć przyjemnie, nie obijałam się i nie objadałam :D z czego jestem dumna. Od soboty udaje mi się trzymać w ryzach i nie tykać słodkiego, mega tłustego, chipso-podobnego itp :) I zaczynam się z tym faktem coraz lepiej czuć, choć w dniu dzisiejszym odczuwam ciągły głód (ale spodziewam się, że to minie). Z planu treningowego udało mi się wykonać prawie wszystko, prócz jednej sesji z agrafką :) W niedzielę nawet poćwiczyłam z facetem ! :D

Zgodnie z tym co obiecałam, wrzucam posiłki z dzisiejszego dnia:



http://potreningu.pl/kalkulatory/kalorie

RAZEM:
Suma dobowa:1758kcal104 gbiałka65 gtłuszczu193 gwęglowodanów

Nie jest tragicznie, ale zawsze mogło być lepiej (trochę dużo tych węgli ;/). Pierwszy posiłek tak późno bo wstałam o 9 rano (dodam, że nie u siebie ]:->) i do domu dotarłam dopiero przez 11. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i będę wręcz zmuszona wstać bardzo wcześnie rano do pracy ;)

Zaznaczam, że pierwszy posiłek to pełnoziarniste gofry bez tłuszczu (aczkolwiek nie mam już mąki razowej, muszę dokupić i dlatego tam dziś pszenna... ;/), a na obiad schabik był gotowany w przyprawach ;) Wiem, że warzyw praktycznie nie wliczamy w bilans, ale umieściłam je tam aby nie było wątpliwości że jem tylko zbożowe rzeczy i białko. Trochę dużo tych kcal wyszło, ale słyszałam że to dobrze ;)

Dziś tylko 4 posiłki, oczywiście ten ostatni dopiero przede mną. Do tego doszły dwie kawy i dwie czerwone herbaty + około 1l wody w trakcie treningu i po nim.

Dodatkowo wymęczyłam pierwsze Core Cardio & Balance z tygodnia odpoczynku z Insanity ;) szczerze powiedziawszy trochę się boję przyszłotygodniowych max'ów, bo jeszcze nigdy do nich nie dotarłam i nie wiem jak zareaguję na pełnogodzinny morderczy trening :D Zaraz zabieram się jeszcze za przysiady, pompeczki, agrafkę i może sobie odrobinę pohhulam przy serialu ;)

A jak Wy rozpoczęłyście ten tydzień? Mam nadzieję, że równie dobrze (przynajmniej w moim mniemaniu) jak ja ;)



pozdrawiam
SundayMorning
xoxo

piątek, 5 kwietnia 2013

Nie ma WYMÓWEK!


Witam nocną porą :)

Szczerze powiedziawszy miałam dzisiaj bardzo zły zamiar odpuścić trening zaznaczony w rozpisce umieszczonej poniżej... ALE gdy wróciłam ze szkoły do domu o 21 stwierdziłam NIE MA MOWY O ŻADNYCH WYMÓWKACH! Nie będzie efektów, gdy się o to sama nie postaram. Od leżenia na dupsku jeszcze nikomu się nie schudło i nie wyszczuplało, a co!

Dlatego wszystkim szukającym wymówek:

  • NIE MA ŻE PÓŹNO
  • NIE MA ŻE OKRES (pomijam jakiekolwiek bolesne i medyczne przypadłości)
  • NIE MA ŻE ZMĘCZONA PO SZKOLE/PRACY
  • NIE MA ŻE MI SIĘ NIE CHCE
  • NIE MA ŻE JUTRO


Niestety nie ma takich cudów, żeby się coś samo zrobiło. O piękną sylwetkę i zdrowie trzeba walczyć! MOTYWUJEMY dziewczyny motywujemy :)

Takim oto sposobem zaliczyłam ostatnie Pure Cardio z treningu Insanity - tym razem w trakcie 15 minutowej męczarni (bo tyle w ciągu trwa główna część cardio tego programu) zrobiłam sobie tylko dwie 20 sekundowe przerwy i jestem z siebie dumna, bo to najlepszy wynik jaki do tej pory mi się udało osiągnąć. Zauważyłam też, że po przerobieniu treningów z Shaun'em zrobienie przysiadów oraz mojego pompkowego mixu sprawia mi trochę trudności, dlatego następnym razem przesuwam te dodatkowe ćwiczenia na inną część dnia ;)

Oczywiście nie namawiam nikogo do ćwiczeń nocną porą i robienia ich na przekór wszystkiemu - to tylko takie pozytywne ględzenie i automotywacja dla samej mnie poniekąd;)

Pozdrawiam gorąco i życzę Wam kolorowych snów
Do jutra
SundayMorning
xoxo


Plan treningowy I tydzień KWIETNIA

Witam ;)

Postanowiłam wkleić swój plan treningowy na pierwszy tydzień kwietnia, który już prawie zrealizowałam (został mi dzisiejszy dzień i weekend). Myślę, że nie jest tak źle, aczkolwiek liczę na jakieś siłowe zajęcia w połowie kwietnia jak już wreszcie się zapiszę do jakiegoś klubu haha :D



Wymyśliłam sobie też mój osobisty "challenge", i 2-3 razy w tygodniu mam zamiar wykonywać krótki zestaw pompek i co ćwiczenia zwiększać ilość powtórzeń (stwierdziłam, że przyda mi się to do poprawniejszego wykonywania ćwiczeń w Insanity, bo często wykorzystuje się różne rodzaje pompek itp)
Nazwy ćwiczeń i sposób ich wykonywania zgapiłam sobie z p90x ;) Miałam okazję już je ćwiczyć, i powiem szczerze, że lubię to przyjemne uczucie napuchnięcia rąk po wykonanej serii ;)

Jeśli chodzi o agrafkę, to od razu uprzedzam, że liczba 400 oznacza liczbę ściśnięć. Nie jest to dużo, bo zajmuje raptem może z 10 minut (nie wiem, nigdy nie liczę czasu bo z reguły używam jej oglądajac serial). Używam jej już od 3-4 tygodni przez 4-5 dni i dzięki temu moja wewnętrzna strona ud już nie "telepie" na prawo i lewo gdy chodzę, jest twardsza a przyznam, że miałam z tym problem. Wyszczuplenia nie zauważyłam, ale wiadomo że takie ćwiczenia nie są od tego.

Co do dzisiejszego dnia i jutra: zdaję sobie sprawę, że nie powinno się ćwiczyć mięśni brzucha z dnia na dzień - ale mi to nie sprawia różnicy a lubię sobie pomaltretować trochę mój bebech :)

U kilku dziewczyn widziałam podobne rozpiski na cały miesiąc itp, ja wolę jednak robić sobie plany tygodniowe, bo nie zawsze jestem w stanie określić czy uda mi się w danym miesiącu wszystko wykonać czy nie.

Ogółem jestem zadowolona, choć zabrałko w tym tygodniu czasu na basen... Nadrobię w przyszłym tygodniu. Zbieram się na uczelnię ;)

pozdrawiam Was i trzymam kciuki za Wasze plany treningowe



SundayMorning
xoxo

piątek, 22 marca 2013

Pozytywny kop w d***

Witam wszystkich :)

Po wczorajszym marudzeniu doszłam do wniosku, że nie warto się poddawać. Wokół tyle inspiracji, tyle wsparcia i wspaniałych słów, że aż szkoda byłoby zrezygnować i kiedyś zaczynać wszystko od początku.


Z tegoż a nie innego powodu dzisiaj zaliczyłam basenik (choć tego pływania zbyt dużo nie było... hihi ale 30 min zaliczone) oraz standardowo kolejny dzień INSANITY.

Dziś według rozpiski Shauna przypadł Cardio Power & Resistance. Muszę przyznać, że wyjątkowo dzisiaj dał mi popalić, dlatego następnym razem najpierw zrobię trening a potem śmignę na basen ;) Mam zamiar pływać choć raz w tygodniu.

Co do diety to staram się stosować zasadę (niekoniecznie obsesyjnie pilnując ilości BTW czy skupiając się jedynie na produktach pełnoziarnistych, czystym białku i samej oliwie z oliwek).

Wszystko ale z umiarem! Oczywiście nie twierdzę, że należy objadać się chipsami, popijać to colą a na kolację serwować sobie hamurgery haha ;)


Do każdego posiłku staram się dołączyć warzywa lub owoc (lecz to drugie do południa), piję dużo (jak na siebie) wody i płynów (herbata, czasem sok marchewkowy), a na noc unikam węglowodanów. To wszystko z mojej strony, choć przyznam, że od połowy kwietnia wybieram się na siłkę i może się to drastycznie zmienić ;)

Będąc w biedronce kupiłam mleczko do bardzo suchej skóry Garniera:



Czy któraś z Was go używała? Muszę przyznać, że w młodości (tj. 4-5 lat temu już ;D ) było to moje ulubione mleczko. Moja skóra go wręcz uwielbia: od razu staje się miękka i sprawia wrażenie nawilżonej. A ten zapach! 

Na dzisiaj w planach mam jeszcze napisanie planu pracy mgr i zrozumienie o co chodzi w tzw "macierzach" (oesu). Marnie to widzę, ale plany są :D

pozdrawiam wszystkie blogerki i kobietki :)

SundayMorning
xoxo


czwartek, 21 marca 2013

Spadek motywacji

Hejo ;)

Witam wszystkich tym niezbyt pozytywnym wpisem. Niestety, od dwóch dni mam bardzo wielki spadek motywacji, choć to dopiero początek mojej drogi z Insanity...



Najbardziej demotywuje fakt, że nie chudnę tylko tyję, choć na szczęście obwody pozostają takie same. Zaczynam się zastanawiać, czy taki rodzaj treningu jest dla mnie, ale pociągnę cały pierwszy miesiąc i jeśli nic nie ruszy to zmieniam taktykę :) bo jeszcze 3 tygodnie temu jadłam wszystko na co miałam ochotę, ćwiczyłam sobie 3 razy w tygodniu i ważyłam 3 kg mniej. Dziwne a jednak prawdziwe.

Z tego też powodu dzisiaj zamiast cardio recovery zamierzam zrobić sobie Yogę z P90X, mam ochotę na dłuższą sesję rozciągania ;)



Abstrahując od ćwiczeń, humor coraz gorszy z powodu jeszcze bardziej przedłużającego się bezrobotnego... Mam dwa zajęcia, dzięki którym wyrabiam się na czesne na studia i drobne przyjemności ale żeby nie można było znaleźć pracy na cały etat... Od końca stycznia szukam, nawet często dostaję telefony albo chodzę na rozmowy - no ale wtedy zawsze przegrywam z kretesem. Nie wiem czy to normalne, ale nie potrafię się wykazać i sprzedać swojej osoby. Muszę nad tym popracować ;/ (zastanawiam się nawet nad wizytą u psychologa).

Dietę trzymam na poziomie 1500-1700 kcal, ale od dziś stwierdzam iż nie jest mi potrzebne ograniczanie wszystkiego co lubię. !

Pozdrawiam wszystkie ćwiczące, dbające o siebie i szukające pracy kobietki!

Oj ja to nigdy dobrze nie wyglądam po Insanity... ;D


SundayMorning
xoxo

wtorek, 12 marca 2013

Fit Test

Hej ;)

Wczoraj minął mój pierwszy dzień z Insanity, a co za tym idzie pierwszy fit test (tzn. nie do końca taki pierwszy, ale piewszy w tym podejściu...). Jak już wcześniej wspominałam, fit test w całym 2-miesięcznym programie wykonujemy 5 razy i za każdym razem zapisujemy ilość powtórzeń danego ćwiczenia by porównywać efekty.

Fit test - spis ćwiczeń:
1. Switch kicks - polegają na naprzemiennych wykopach nóg bardzo wysoko
2. Power jacks - ćwiczenie bazujące na zasadzie "pajacyków", jednak tutaj trzeba zrobić głęboki przysiad z rękoma po bokach i później skoczyć unosząc ręce do góry
3. Power knees - stojąc na jednej nodze pochylamy się trochę do przodu i unosimy ugiętą w kolanie przeciwną nogę przyciągając w tym samym czasie złożone ręce do kolana tej uniesionej nogi
4. Power jumps - z pozycji głębokiego przysiadu robimy wyskok, podczas którego staramy się w powietrzu również przyjąć pozycję przysiadu (ćwiczenie trudne do zrobienia poprawnie)
5. Globe jumps - z pozycji głębokiego przysiadu z rękoma dotykającymi podłogi robimy skok w prawo, do tyłu, w lewo i do przodu (podczas skoku prostując ciało), 4 skoki = 1 powtórzenie
6. Suicide jumps - rozpoczynamy ze stojącej pozycji, uginamy ciało i robimy pozycję tzw "plank" - "deskę" po czym szybko wracamy i robimy wyskok i powtarzamy
7. Push-up jacks - z pozycji "plank" robimy pompki, jednak przy uginaniu rąk rozkładamy nogi na boki
8. Low plank oblique - z pozycji "plank" wykonywanej na łokciach unosimy jak najszybciej kolana najbliżej łokci (tak aby poczuć mięśnie skośne brzucha), tutaj staramy się utrzymać prostą pozycję i nie wypinać pośladków do góry.

Oczywiście cały cykl poprzedzony jest krótką rozgrzewką i rozciąganiem, a kończy się również sesją rozciągania.

Moje wczorajsze wyniki:
1. 112 (liczę dla każdej z nóg osobno)
2. 53
3. 109
4. 45
5. 13
6. 18 (tutaj zawsze miałam spore problemy)
7. 25
8. 60

Dodatkowo wykonałam sobie trening Hard Core Abs (z płyt Les Mills Pump) oraz ściskanie ud agrafką 200 razy podczas oglądania seriali :)

Jestem ciekawa czy za dwa tygodnie zdołam poprawić któryś z wyników, a muszę przyznać, że wczoraj starałam się dosyć mocno aby wyszło to wszystko w miarę ok. Nie jestem pewna czy dobrze wykonuję Power Jumps, ale myślę że z czasem moja technika się poprawi. Dzisiaj czeka mnie Plyometric Cardio Circuit, nie przepadam za nim aczkolwiek wolę bardziej niż Cardio Power & Resistance ;/



Zapomniałabym dodać z jakich wymiarów startuję ;)

  • talia 69cm
  • biceps 27cm
  • udo 56cm
  • łydka 34cm
  • biodra 92cm
  • waga: 59kg
Najbardziej zależy mi na wyszczupleniu ud i bioder, oczywiście gdyby coś spadło z okolic talii to bym nie narzekała :) Zdjęcia zrobione, wrzucę na końcu dla zobaczenia efektów (o ile jakieś będą). Dieta póki co ok, zobaczymy jak się to rozwinie do wieczora ;)

SundayMorning
xoxo

poniedziałek, 11 marca 2013

INSANITY - what the hell is this?!

Hej ;)

Zgodnie z moim marcowym postanowieniem, dzisiaj rozpoczęłam pierwszy dzień Insanity. Niestety nie jest to pierwszy raz, kiedy zaczynam ten program, i z reguły udaje mi się wytrwać cały miesiąc + recovery week. Tym razem postanowiłam się mega zmobilizować i ukończyć go w CAŁOŚCI. Mam nadzieję, że ten blog mi na to pozwoli i doda sił, kiedy motywacja zacznie powoli spadać (a wiem, że taki moment z pewnością nadejdzie).




CO TO JEST INSANITY?

Insanity to 60-dniowy program treningowy o wysokiej intensywności, przeznaczony dla osób, które chcą zwiększyć swoją wydolność, poprawić wyniki sportowe i przy okazji zrzucić trochę zbędnego tłuszczyku. Cały program prowadzi niezwykle sympatyczny Shaun T - który znany jest z wydania kilku domowych treningów (Hip Hop Abs, Insanity, Insanity Asylum) oraz z bycia tancerzem.

Sam trening jest jednym z wielu, które oferowane są przez BeachBody. Na ich stronie można znaleźć wiele inspiracji i motywacji do domowych treningów.



Z CZEGO SIĘ SKŁADA TEN TRENING?

W podstawowej wersji mamy 10 płyt DVD, w wersji deluxe 12. W zestawie znajdują się również pomocne zeszyty do zapisywania swoich wyników i ułożony kalendarz, dzięki któremu wiemy który trening w dany dzień ćwiczyć. Do wykonywania ćwiczeń nie potrzeba żadnego dodatkowego sprzętu, a jedynym obciążeniem jakie wykorzystujemy podczas treningów jest ciężar własnego ciała - co stanowi niezwykłe udogodnienie dla wielu ćwiczących w domu. Każdy trening nie przekracza 1 godziny w ciągu dnia - wystarczy tak niewiele aby osiągnąć sukces!

Całość podzielona jest na 2 miesiące treningowe i 1 tydzień "recovery" pomiędzy nimi, dzięki któremu zregenerujemy mięśnie i przygotujemy ciało na kolejny stopień trudności. Prócz standardowych treningów, do dyspozycji mamy tzw. "fit test", dzięki któremu możemy śledzić nasze postępy. Fit test wykonujemy pierwszego dnia, po ukończeniu dwóch tygodni, przy rozpoczęciu miesiąca drugiego, po ukończeniu drugiego tygodnia drugiego miesiąca oraz na końcu - łącznie 5 razy.
W pierwszym miesiącu wykonujemy naprzemiennie kilka treningów (prócz fit testu):

  • plyometric cardio circuit
  • cardio power and resistance
  • cardio recovery
  • pure cardio
  • cardio abs

Trwa on 4 tygodnie, gdzie ćwiczymy od poniedziałku do soboty, odpoczywając w niedzielę. Po zakończeniu pierwszego miesiąca czeka nas tzw. recovery week, gdzie przez 6 dni ćwiczymy "core cardio and balance".

Miesiąc drugi to mix treningów:

  • max interval circuit
  • max intreval plyo
  • max cardio conditioning
  • max recovery
  • cardio abs (lub w wersji deluxe insane abs)
  • core cardio and balance (w wersji deluxe można zastąpić max sports interval training)

I to tyle! Cały program można zamówić z różnych źródeł, lub poszukać w internecie (do czego oczywiście nikogo nie namawiam ;). 

Postaram się każdy trening osobno opisać po jego wykonaniu. W następnym poście opiszę dzisiejszy fit test oraz podam swoje wyniki ;)

UWAGA: nie poleca się treningu osobom bardzo początkującym, z bardzo słabą kondycją - może to doprowadzić do szybkiego przemęczenia organizmu, zniechęcenia a nawet kontuzji. Nie zaleca się również tych ćwiczeń osobom, które mają problemy z kolanami czy też stopami (wiele tu wyskoków i innych ćwiczeń silnie obciążających te części ciała).



SundayMorning
xoxo

sobota, 9 marca 2013

Bourjois - Healthy Mix + INSANITY

Hej ;)

Od pierwszego posta minęło dosyć sporo czasu, byłam trochę zabiegana i nie bardzo miałam czas oraz chęci aby coś napisać. Niestety moja dodatkowa praca jako lektorka nie wypaliła - po pierwszej lekcji dostałam informację, że grupa "nie złapała" ze mną kontaktu i nie bardzo wiadomo o co chodzi. Mój nauczyciel prowadzący był równie zdziwiony co ja - niestety, trochę mnie to załamało ale już się jakoś trzymam. A byłam taka zadowolona z piewszych zajęć! Jak to mówią: nie chwal dnia przed zachodem słońca.
Niestety powyżyszy powód również pokomplikował trochę moje plany. Obecnie dorabiam sobie u kuzynki w biurze, praca jako lektorka miała być dopełnieniem aby było mnie stać na czesne w szkole zaocznej... Teraz jest problem, bo ostatnia rata musi być zapłacona pod koniec kwietnia i podejrzewam, że będę musiała się zapożyczyć u rodziców :( no cóż, takie życie.
W związku z nadmiarem wolnego czasu postanowiłam zrobić coś dla siebie. Właśnie kończy mi się podkład i jestem zmuszona coś kupić... Wybór padł na Bourjois Healthy Mix. Dlaczego ten? Dlaczego taki drogi? Otóż przeczytałam wiele recenzji i stwierdziłam, że starczy mi na długo i być może pomoże mojej świecącej się nadmiernie skórze. W kosmetyczce czeka na mnie jeszcze mój Revlon, jednak mam odcien true beige i obecnie jest za ciemny :/ Kiedy otrzymam przesyłkę, postaram się zrobić recenzję :)
Teraz używam jeszcze resztek podkładu Essence Soft Touch Mousse Make Up - odcień Matt Sand.
Plusy:
-fajny odcień, idealnie się wtapia
-pozwala uzyskać satynowe wykończenie
-aplikacja nie sprawia większych problemów, ja lubię nakładać podkłady palcami (wtedy mam pewność, że dokładnie rozprowadziłam produkt)
-cena nie jest zbyt wygórowana (ok. 16 zł kiedyś płaciłam w Naturze)
-starcza na dosyć długo - jest wydajny
-poręczny słoiczek - można wybrać cały podkład do samego dna
-nie powoduje u mnie zapychania ani powstawania nowych wyprysków
Minusy:
-niestety nie utrzymuje się zbyt długo na skórze
-bardzo łatwo się ściera - nie jest ani trochę trwały
-brudzi bardzo ubrania gdy się z nimi zetknie
-moja skóra po 3-4h świeci się niemiłosiernie pomimo stosowania pudrów transparentnych, czy też Max Factora Creme Puff
-niestety, jeśli skóra nie jest nawilżona kremem zanim położę ten podkład, to bardzo podkreśla moje suche skórki koło nosa.

Ogółem za tą cenę wart wybróbowania, aczkolwiek nie kupię go ponownie za trwałość i to niemiłosierne świecenie się. A szkoda, byłby tanim kosmetykiem do codziennego makijażu. ;)

Kolejną sprawą, za którą postanowiłam się zabrać to moje ciało i zdrowie wewnętrzne. Od 3-4 lat regularnie sobie ćwiczę w domu, ostatni szał na Ewę Chodakowską to ja przechodziłam, kiedy większości jeszcze ćwiczenia w domu przed komputerem się nie śniły ;) Trochę już tych programów wypróbowałam:
-Turbo Fire
-Insanity
-P90X
-Tamilee Webb
-inne ćwiczenia typu 10 minute workout, pilates itp


A zaczynałam oczywiście od 8 min ABS, BUNS, ARMS :) nieśmiertelne filmiki :D Najdłużej wytrwałam w programie Turbo Fire - uwielbiam temperament Szalinki i jej bardzo motywujące słowa ;) program ten rozpoczęłam na końcu kwietnia ubiegłego roku i dotrwałam do końca lipca... Efekty były świetne, ponieważ prócz ćwiczeń dodałam również dietę (w sumie to się sama dodała, bo latem nie bardzo mam ochotę jeść i wolę się chłodzić zimną wodą i odżywiać lekkimi sałatkami i owocami). Te zdjęcia akurat są z lutego i czerwca, ale ogółem nie trudno się domyślić, że w kwietniu wyglądałam podobnie a poźniej tak jak na drugich zdjęciach... ;) 




Zeszłam wtedy z wagi 62kg do 57kg i czułam się świetnie... Aczkolwiek na zimę, jak to zwykle bywa przytyło mi się tu i ówdzie. Teraz planuję wyszczuplić swoje ciało i je ujędrnić do lata 2013 ;) Startuję z wagi 60kg, zdjęcia w następnym poście. Obecnie jestem po tygodniu przygotowawczym do ISANITY, zrobiłam sobie trzy treningi z tego zestawu:
-Plyometric Cardio Circuit
-Cardio Power & Resistance
-Pure Cardio.

Muszę przyznać, że najbardziej lubię ten ostatni. ;) Dokładniejszy opis przy poszczególnych dniach treningowych.

Niestety dieta w ostatnich dniach nie należy do najlepszych, z okazji dnia kobiet upiekłam sobie sernik i go podjadam drugi dzień... ale od poniedziałku planuję wyeliminować słodycze i inne używki :D

To by było na tyle dzisiaj, niestety chwilowo rezygnuję z pisania postów w języku angielskim, może te krótsze kiedyś zaopatrzę w tłumaczenie angielskie ;)

SundayMorning
xoxo