Na szybciocha wrzucam zrzut z dzisiejszego nie do końca udanego jadłospisu. Niestety wpadł jeden napój energetyczny w drodze na wielogodzinne zakupy z moją rodzicielką (a moja rodzicielka musicie wiedzieć, że ma w tendencji robienie zakupów spożywczych w trybie 3-4 godzinnym, z fukcją dokładnego oglądania i wymacania każdego zakupowanego przedmiotu:).Dodatkowo spóźniłam się w pewne miejsce, zasypiając na godzinę 10 o zgrozo... A tak optymistycznie wczorajszym dniem nastawiłam sobie budzik na godzinę 8 w celu pierwszego, prawie wiosennego biegu. No nic, może się uda we czwartek, bo jutro rozmowa kw.!
Oto jadłospis, nie bić! :D
Słabo z kcal, słabo z tłuszczami. Ale w lodówce (tudzież na półce) już czeka sobie awokado, orzeszki i oliwa ;)
Uciekam dalej męczyć Insanity, brzuch to tylko chyba dziś wykonam zestaw z p90x, wyzwanie "przysiadowe" i agrafkę o ile zdążę. A potem jeszcze raz powtórzyć odpowiedzi na tej najbardziej podchwytliwe pytania!
A jak Wam minął dzisiejszy dzień?
Ściskam mocno,
SundayMorning
xoxo





