Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2013

Małymi krokami do celu

Witam ;)

Z pewnością nie jednej z Was nieobca jest zasada: "małymi krokami do celu". Chciałam w dzisiejszym poście podzielić się swoimi wrażeniami na temat tej zasady, i tym w jaki sposób ja wprowadzam zmiany w swoje dotychczasowe nawyki i zachowania.

1. Należy posiadać realistyczne oczekiwania.

Ile razy obiecywałam sobie z dnia na dzień rzucić słodycze, rzucić alkohol, przestać jeść wieczorami słone przekąski i pić więcej wody. Im więcej sobie naobiecywałam - tym gorzej mi szło i nic nie zyskiwałam. Pisałam już o tym nie raz, nie dwa ;) Mój obecny sposób to:

  • realizować 1 cel raz na 2, 3 tygodnie 
  • nie zaprzestawać realizacji celów nawet po dodawaniu kolejnych
  • nie poddawać się nawet jeśli podwinie mi się noga i ulegnę pokusie
2. Na wszystko trzeba czasu, a efekty nie przyjdą z dnia na dzień.

Wiele razy ulegałam złudzeniom, przez które wierzyłam, iż nagle w tydzień po odstawieniu słodyczy zauważę znaczną różnicę. Jak wiadomo, nic się nie dzieje z dnia na dzień - a to może być demotywujące. Nie wolno się jednak poddawać! Takie wyrzeczenia to zmagania z własnymi słabościami i ćwiczenie silnej psychiki. Tylko długotrwała, powolna praca daje trwałe efekty nie znikające w ciągu tygodnia.

3. Od pustych haseł do realnych czynów.

Nie pamiętam ile razy mówiłam sobie: od poniedziałku nie będę tego/będę to/w końcu zdecyduję się na. Z doświadczenia wiem, iż takie odkładanie na później - ba, najedzenie się do granic możliwości w niedzielę na zapas nie zdaje egzaminu kompletnie. Albo się czegoś chce - albo nie, i koniec nie ma rezultatów. Z tego względu słodycze porzuciłam nagle w dzień sobotni - weekend, czyli spotkania z moim P. zwykle okraszone samymi dobrociami. I co? Najlepsza decyzja - od tamtej pory zgrzeszyłam raz (a to w chorobie i się nie liczy ;p). Tak samo postępuję z wieloma rzeczami. Choć do pewnych rzeczy należy najpierw dojrzeć i nagromadzić siły, by się zmierzyć z danym przyzwyczajeniem czy słabością. 

4. Dość paplania, czas na moje postanowienia:

  • rzuciłam słodycze (wafelki, ciastka, czekoladę, ciasta, cukierki, nutellę - od czasu do czasu pozwalam sobie na niskosłodzony dżem do pełnoziarnistych gofrów i słodkie kakao nesquik ale to bardzo rzadko, jak mam wyjątkową ochotę)
  • odstawiłam alkohol (szczególnie wieczorne ulubione piwko do serialu czy pół z mamą do obiadu oraz ukochane wino - choć nie zamierzam zrezygnować z półsłodkiego czerwonego raz w tygodniu 1 lampka ale to po pewnym czasie dopiero, wódki i innych dziwactw nie pijam)
  • piję więcej wody (nawet do 1,5 litra dziennie, gdzie normalnie cały dzień byłam na 2 kawach i max 1 herbacie ;)
  • o ćwiczeniach nie muszę chyba się zbytnio rozpisywać ;)
  • zaczęłam biegać, choć teraz mam przerwę to nie zamierzam poprzestać
  • przestałam pić colę całkowicie - a byłam uzależniona i 0,5 litra na dzień to było dla mnie nic

Do zrealizowania obecnie mi pozostało;
  • nie jeść po 19-20 (chodzę spać różnie, około północy, czasem drugiej w nocy - jednak takie nocne poszczenie dobrze działa na moją figurę, rano napełniam akumulatorki obfitą owsianką czy innym sycącym śniadankiem) 
  • wykluczyć całkowicie białe pieczywo bo ostatnio coś mam do tego ciągotki
  • zwiększyć ilość wypijanej zielonej herbaty (od 3 dni dobrze mi idzie)
  • rozpocząć kurację wzmacniającą odporność (o tym będzie inny post ;)
  • usunąć z jadłospisu potrawy smażone w 100%
  • przestać żreć te okropne chipsy! (z jednej skrajności w drugą - od słodyczy do chipsów...) - obecnie 3 dzień bez haha.
I na razie tyle. Zmiany wprowadzam co 2-3 tygodnie, gdy jak już wspomniałam wyżej czuję się na siłach by dołożyć sobie nowe wyzwanko. Planuję jeszcze wprowadzić zmiany żywieniowe likwidujące gazy w brzuchu, bo coś mam z tym problem. Pewnie przez to białe pieczywo, mleko i czosnek - ale o tym również inny post. 

Choć choroba jeszcze wczoraj dokuczała, postanowiłam dołączyć się do dwóch wyzwań:



Po 2 dni zaliczone ;) Teraz zabieram się powoli za P90X, choć nie bardzo mam ochotę, o dziwo. ;/

Zostałam również nominowana do Liebsterblog'a przez Setterkę:




 -Co stanowi dla Ciebie motywację?
Wspominałam już - łechtanie mojej próżnej strony czyli komplementy :D oraz wizja zdrowego życia i cieszenia się sprawnością na stare lata ;)
-Jakie jest Twoje ulubione ćwiczenie?
Miks ćwiczeń na brzuch oraz katowanie ramion ;)
-Czy wierzysz w miłość przez internetowe portale ?
Hmm... jak była modna fotka.pl poznałam przez ten portal kilka osób, z jedną związałam się na dłużej... aczkolwiek nie wypaliło. Aczkolwiek uważam, iż jest to możliwe ;)
-Jaki jest Twój sposób na organizację?
Zapisywanie rzeczy do zrobienia w swoim notesie, wykreślanie zrobionych rzeczy.
-Wymień 3 rzeczy ,które stanowią w Twoim życiu priorytet.
Obecnie kształcenie, mój P oraz odnalezienie pracy.
-Gdybyś miała wyjechać na stałe jaki kraj byś wybrała?
Takie pytanie chyba już otrzymałam... Kanada jeśli realistycznie myśleć, marzeniami Słoneczna Kalifornia ;)
-Twój sposób na zły humor?
Serial + lampka wina ;)
-Kawa czy herbata?
Kawa <3 
-Co cenisz najbardziej u drugiego człowieka?
Poczucie humoru, wyluzowanie, otwartość 
-Książka czy film? (podaj tytuł ulubionego/ulubionej)
Obecnie zdecydowanie film - ulubiony K-Pax (ulubiony aktor Kevin Spacey)
-Twój sposób na zdrowe i udane życie? 

Aktywność fizyczna, umiar w jedzeniu i piciu, dużo uśmiechu 


Zmykam serduszka i dziękuję za tak wiele ciepłych słów pod wczorajszym postem ;* już jest lepiej, męczą mnie resztki kaszlu tylko ;) 

Miłego wieczorku

SundayMorning
xoxo

poniedziałek, 13 maja 2013

7,83 KM + wyzwanie 30 dniowe

Witam po krótkiej przerwie!

Oczywiście tytuł poprzedniego postu miał zawierać datę 13 maja, nie czerwca... Jak widać nawet na poprawne wpisanie daty brakło mi wtedy sił :D

Ale powiem Wam, że odrobina przerwy bardzo dobrze robi zarówno na stan fizyczny jak i psychiczny. We czwartek i piątek byłam tak wykończona i tak mi się nic nie chciało, że po prostu odpuściłam wszelkie próby wykonania jakiekolwiek treningu, za to powróciłam pełną parą w sobotę. Dietowo nie było bardzo źle, ale idealnie też nie :)

Największą bolączką był tylko jeden bieg w ubiegłym tygodniu. Z tego względu dzisiaj myślałam, iż nie dam rady a tu prosze - 7,83 km w 49 minut, co daje średnio 6:15 minuty/km.Całkiem nieźle jak na moje możliwości, i kolejny cel na maj - 7km - już za mną. Brakło mi dosłownie paru metrów do magicznej ósemki, jednak nie dałam już rady. Ale wiecie co? Jestem z siebie bardzo dumna. Nigdy nie przypuszczałam, iż bieganie stanie się dla mnie taką frajdą i wręcz pasją. Już zbieram na buty do biegania :D (bo obecnie biegam w starych zwykłych sportowych butach i obawiam się o moje kolanka...)

U Was podczytałam sobie, że ubiegły tydzień minął Wam całkiem obiecująco ;) Tutaj jak zwykle podsumowanie mojego:



Rozmyślając sobie nad swoimi efektami po Insanity (które opiszę jutro szczegółowo) doszłam do wniosku, że gdybym choć trochę bardziej pilnowała swojej diety (nie przez tydzień a potem znowu powroty itp itd), to już teraz wyglądałabym znacznie lepiej. Ale jak to mówią - co się odwlecze, to nie uciecze :) z tegoż względu postanowiłam sobie sama rzucić ambitne (jak na mnie) WYZWANIE -> od soboty (11.05) nie jem w ogóle słodyczy. ZERO, NULL, absolutnie nie tknę ich aż przez 30 dni. A jeśli Bozia pozwoli to i dłużej. Myślę, że to jest przyczyną słabych (wizualnie i wagowo) efektów na moim ciele. Bo jak już wspominałam na kondycję nie narzekam. Jest ktoś chętny się do mnie przyłączyć? :)

A poza tym to ogłaszam, że wracam dzisiaj z naładowanymi bateriami





:) trzeba nagromadzić trochę informacyjnych postów, bo moje pierdołki pewnie Was nudzą ;)

Dziękuję za wsparcie okazane pod poprzednim postem, to dla mnie bardzo ważne! :*

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru,

SundayMorning
xoxo

wtorek, 7 maja 2013

Pierwszy cel na maj osiągnięty :)

Witam witam ;)

Jak mija początek tygodnia? Dla mnie całkiem nieźle. Powróciłam pełną parą do aktywności :) Z tej okazji muszę się pochwalić :D Dzisiaj przekroczyłam pierwszy raz 6 km, mianowicie udało mi się przebiec 6,3 km w 42 minuty ;) Jestem taka zadowolona! Gdyby nie Shaun, to chyba w rok tyle bym nie zrobiła :D Choć bywało ciężko na trasie (a to kolanko udawało że pobolewa, a to znowu udo marudziło i próbowało mnie podstępem zmusić do zatrzymania się) to pokonałam wszystkie wewnętrzne głosy próbujące unieskutecznić moje wysiłki i pobiegłam od samego startu do końca bez zatrzymania się. Jest MOC!!!

Jako, że pewna Pani (http://happyactivelifestyle.blogspot.com/) pisała ostatnio co nieco o bieganiu, to i ja dodam swoje trzy grosze ;) ale takie króciutkie ;)

Dlaczego warto biegać?

1. Najbardziej oczywiste - po to aby schudnąć! Bieganie bardzo efektywnie spala tkankę tłuszczową (oczywiście przy odpowiedniej długości treningu i odpowiednim tempie, ale to już odsyłam do mądrzejszych ode mnie w temacie) ;)
2. Bieganie pozwala utrzymać nasz układ kostny oraz mięśnie w dobrej kondycji - jak wiadomo, praca siedząca i ogólnie przyjęty siedzący tryb życia sprzyja słabnięciu kości i mięśni, co owocuje większą podatnością na urazy na starość oraz wieloma problemami zdrowotnymi. Zmuszając organizm do takiego wysiłku regularnie utrzymujemy nasze zdrowie na dobrym poziomie ;)
3. Zapobieganie chorobom serca, obniżanie ciśnienia, wzmacnianie mięśnia sercowego, zapobieganie udarom - to tylko niektóre z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą regularne bieganie ;)
4. Utrzymanie dobrego stanu zdrowia - jak w powyższych przykładach, bieganie pozwala wykorzystać w pełni nasze płuca, pozwala wzmacniać odporność poprzez produkcję zwiększonej ilości limfocytów, sprzyja produkcji dobrego cholesterolu HDL oraz zapobiega zatorom tętniczym.
5. Buduje PEWNOŚĆ SIEBIE - nic tak nie dodaje sił, jak pokonywanie coraz większej ilości kilometrów, bieg bez przerwy dłużej, wiedza że moje nogi potrafią to, czego zrobić nie umiały rok temu. Pomaga przezwyciężać swoje słabości oraz dodaje powera, by móc przenosić góry i pokonywać wszystkie napotkane trudności nie tylko na ścieżce biegowej.
6. Bieganie pomaga wyzbyć się stresu nabytego podczas dnia - daje upust emocjom, jest czas na przemyślenia i wybieganie złych myśli.
7. "Haj biegacza" - to jedno z wielu pozytywnych "zjawisk", jakie dzieją się w naszym organizmie po dobrym biegu ;) Napływ endorfin, uczucie szczęścia i poczucie satysfakcji - tego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać.
8. Trenuje nie tylko mięśnie, lecz także umysł - uczysz się pokonywać siebie, swoje słabości, swoją niemoc, by stać się silniejszym i być pewnym siebie, co już było wspomniane wyżej ;)
9. Pozwala uzyskać lepsze poczucie koordynacji, w szczególności gdy treningi biegowe odbywają się na nierównym terenie, pełnym przeszkód do omijania w zgrabny sposób.
10. Nie potrzeba prawie nic, by biegać. Wyjście w teren nic nie kosztuje, nie ma karnetów, nie ma opłat, nie ma limitów czasowych - bieganie jest ZA DARMO. (choć oczywiście warto zainwestować w dobre buty, co by sobie krzywdy nie zrobić).




Oczywiście nie mam zamiaru się wymądrzać, że na temat biegania wiem wszystko, bo biegam zaledwie trzeci tydzień. Jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć jedno - pokochałam bieganie i prędko nie zamierzam zrezygnować ;) 

Pozdrawiam
SundayMorning

xoxo

wtorek, 23 kwietnia 2013

Jak pokonać własną słabość?

Witam ;)

Wczoraj udało mi się zmobilzować i wyjść pobiegać - pierwszy raz w tym sezonie. O ile nie mam problemów z żadną aktywnością fizyczną w domu, czy nawet na basenie - o tyle samo wyjście na bieganie w moim przypadku graniczy wręcz z cudem. Jednak zebrałam się w sobie i poszłam sobie potruchtać :) Efekt? 30 min ciągłego, delikatnego biegu - nie wiem ile km, bo moja aplikacja RunKeeper sprawiła mi psikusa i nie działa ;/ Chcę na jutro sobie zainstalować Endomondo, bo mam plan biegać x3 tydzień.

Przyznam, że dzisiaj troszkę bolą mnie uda :) aczkolwiek jestem z siebie bardzo dumna, bo pierwszy raz w życiu udało mi się przebiec aż 30 min bez zatrzymywania się, marszu czy znaczącego zwalniania tempa. To chyba zasługa przede wszystkim Insanity i kondycji, jaką nabyłam dzięki temu programi treningowemu. Dziękuję Shaun! :D

Z tej okazji chciałam napisać coś o pokonywaniu własnych barier.

Każdy z nas ma jakieś słabości, grunt to zdawać sobie z nich sprawę i starać się coś z tym uczynić, a nie ignorować je i ciągle popełniać te same błędy. Nie tyczy się to tylko słabości w kwestii treningów, lecz także tych wszystkich spraw, które nam nie zawsze dobrze wychodzą. Można je poprawić, lub zamienić w swoje mocne strony. Trzeba znaleźć w sobie odwagę by móc obiektywnie spojrzeć do własnego "JA" i dostrzec to, co wymaga poprawy.

Aby rozpocząć pracę nad sobą, trzeba konkretnie określić w jakiej dziedzinie naszego życia zawodzimy. Nie wystarczy powiedzieć: ok, mam problemy z językiem angielskim czy aktywnością fizyczną. Trzeba skupić się na konkretach - to pomaga wyznaczać realne cele. Nikt nie jest w stanie w szybkim czasie nauczyć się całego języka, czy nagle stać się maratończykiem. Zamiast tego, można poprawić np. znajomość czasów czy ułożyć plan treningowy gdzie celem może być przebiegnięcie 5 km bez zatrzymania się, bądź zrobienia 20 pompek pod rząd. Każdy od czegoś kiedyś zaczynał, nie wolno o tym zapominać.

Nie bój się również pytać o poradę. Nawet kiedy zdajemy sobie sprawę z naszych wad, nie zawsze mamy do tego zdrowe podejście i widzimy problem z właściwej strony. Pomocne słowo, nawet krytyka mogą pomóc nam dostrzec konkretny problem i popchać nas do przodu.

Warto również oceniać swoje postępy. Jeśli wykonujemy poszczególnie zadania zgodnie z założeniami - bądźmy z siebie dumni. Jeśli jednak coś szwankuje, może warto dokonać modyfikacji i dostosować plan pod siebie? Czasem nierealistyczne cele są nie tylko niemożliwe do osiągnięcia, lecz także po nieudanej próbie ukończenia ich poddajemy się całkowicie i wracamy do starych nawyków.

Interesującym sposobem jest również prowadzenie dziennika oraz zapisywanie swych postępów. Jak to było wspomniane niedawno na poszczególnych blogach - dobrym pomysłem może być słoik z wykonanymi zadaniami, który zapełniając się da nam poczucie satysfakcji i spełnienia.

Lepiej późno niż wcale. To nic, że w przeszłości nie nauczyłeś/aś się tego czy tamtego - nic straconego, teraz możesz to nadrobić! Po raz wtóry - trzeba od czegoś zacząć, a czy się to dzieje teraz czy mogło zdarzyć się wcześniej - nie ma znaczenia. Grunt to znaleźć w sobie siłę, by stawić czoła każdej słabości.

Pamiętaj również, że nie od razu Rzym zbudowano. Każda praca nad sobą wymaga czasu - czy dotyczy to kwestii intelektualnych, umiejętności zawodowych, czy aktywności fizycznej. Postęp wymaga czasu, tego nie zmienisz.

Jednak wiedz o tym, że każda przemiana wymaga małych kroków, które ostatecznie prowadzą do zwycięstwa nad samym sobą. Łączy się to ściśle osiąganiem małych sukcesów co jakiś czas..

A Wy, jakie sukcesy macie w kwestii walki ze swoimi słabościami?

Pozdrawiam
SundayMorning
xoxo






czwartek, 18 kwietnia 2013

Włosy + Motywacja

Witam witam :)

Dzisiaj niećwiczeniowo i niedietowo i niezdrowożywieniowo. A tak sobie chciałam poględzić jak to rasowa baba robi ;)

Jako, że moje włosy przechodzą średnio 2-3 razy w roku totalną zmianę koloru, często mam problem z uzyskaniem właściwego efektu. Teraz mają kolor takiego słonecznego blondu, a marzy mi sie jaśniutki beżowy kolorek. W tym celu zakupiłam rozjaśniacz joanny (do kąpieli rozjaśniajEfekty pokażę w jutrzejszym poście, o ile będzie się czym chwalić :D
ącej - bo uprzednio włosy miałam koloryzowane farbą blond, a jak wiadomo: sama farba f
arby nie rozjaśni i trzeba je do tego przygotować) oraz farbę szlachetna perła naturii.

Jako, że kąpiel rozjaśniająca nieco niszczy włosy, mam w związku z tym do Was pytanie. Jak dbacie o włosy po zabiegach fryzjerskich polegających na farbowaniu tudzież rozjaśnianiu? Ja mam zamiar po całym procesie nałożyć treatment wax + żółtko + odrobina oliwy z oliwek i pod czepek na 30 min, po czym naturalnie wysuszyć włosy i dalej je pielęgnować jak dotychczas. Jestem ciekawa, czy któraś z Was zna jakiś magiczny sposób na odżywienie i nawilżenie włosów :D (wiem, że jest gros blogów na ten temat, ale mi chodzi o takie domowe sposoby niewymagające zamawiania tony olejków i innych rzeczy, bo mnie po prostu na takie zakupy nie stać).

Niedawno wróciłam z kanałowego leczenia zęba, dalej oczekuję na jakiś telefon w sprawie pracy, a teraz idę się porelaksować na słoneczku i może zabrać się w końcu za pracę mgr :D A na zachętę kilka utworów, które moim zdaniem mają świetne przesłanie i mnie osobiście bardzo motywują do działania i robienia czegoś dobrego ze swoim życiem:


(za chiny nie umiem dodać normalnie video oficjalnej wersji klipu ;/)



Ściskam,

SundayMorning
xoxo

środa, 17 kwietnia 2013

7 sposobów na to, jak wykorzystać swój telefon do aktywności fizycznej ;)

Witam :)

Wczorajszy dzień był dla mnie bardzo zabiegany, dlatego brakło mi czasu tutaj napisać. Odpuściłam jeden dzień z Insanity, bo podczas rozgrzewki przy skokach bardzo bolało mnie nadbrzusze - nie mogłam za chiny ludowe dokończyć pierwszego setu z samej rozgrzewki, a co dopiero pomyśleć o 50 minutach całego treningu. Za to zrobiłam sobie przysiady, pompki, ćwiczonka na brzuch, hula hop i agrafkę ;)

Tematem dzisiejszego wpisu jest kilka przydatnych tricków, aby wykorzystać swój telefon nie tylko do pisania wiadomości czy też telefonowania, ale także wspomagania swojej aktywności fizycznej :)

1. Po pierwsze - najbardziej oczywiste - zrób sobie zdjęcie! Teraz chyba każdy telefon posiada aparat cyfrowy lepszej lub gorszej jakości. Nie zrażaj się jednak, i jeśli chcesz na szybko zrobić podglądowe zdjęcia przed i po - zrób to już dziś! Nic tak nie motywuje jak efekty before/after. Ty też możesz zrobić swoje :)
2. Po drugie - zorganizuj sobie czas. Nie zawsze pamiętasz o swoim dzienniku i co masz w nim zapisane? Możesz zawsze skorzystać z kalendarza oraz alarmów i efektywnie zaplanować kiedy wykonasz swoją porcję ćwiczeń. Nie chodzi o samo znalezienie czasu na trening - lecz na ustalenie go priorytetem, który aby mieć efekty trzeba wykonać.
3. Umil sobie trening muzyką! Nic tak nie pcha nas do przodu jak energetyczna muzyka. Często wpływa na nas lepiej, niż ćwiczenie "na sucho". Dlatego gdy wychodzisz biegać, spacerować czy na nordic walking - załaduj ulubioną muzykę bądź skorzystaj z takich aplikacji jak Spotify czy Fit Radio, dopnij słuchawki i ciesz się niezmierzoną energią :)
4. Wyobraź sobie swój cel. Masz swoje ulubione inspiracje umięśnionych brzuszków, zarysowanych pięknie ramion, podniesionego tyłka? Jeśli tak, to wrzuć sobie kilka z nich na tapetę bądź wygaszacz. Każdego dnia spoglądając na swój wymarzony cel, będziesz bardziej zmotywana by wykonać swój trening i być o jeden dzień bliżej idealnej formy. (p.s. uwaga na super seksowne tapety i wzrok naszych facetów gdy to odkryją :D)
5. Zapisuj swoje postępy. Wchodząc na wagę zawsze możesz zrobić foto liczby, która się na niej wyświetla. Jeśli zrzucenie wagi to Twój cel - rób takie zdjęcia co miesiąc i porównuj efekty. Nic tak nie motywuje jak spadające kilogramy ;) UWAGA: do wszystkiego należy podchodzić z dystansem, jeśli Twoje cm spadają a waga nie - skupiaj się na tym, a niekoniecznie na samym ważeniu się.
6. Biegaj jak profesjonalista. Od kilku lat na rynku dostępnych jest kilka aplikacji służących do dokładnych pomiarów związanych z aktywnością biegową (choć nie tylko). W ten sposób możemy dokładnie skontrolować nasze postępy jeśli chodzi o czas, ilość przemierzonego dystansu czy spalonych kalorii. Dzięki takim aplikacjom swoje wyniki można również wrzucać na różne potrale i rywalizować ze swoimi znajomymi bądź innymi zapalonymi biegaczami. Niektóre z tych programów to RunKeeper, Runmeter, Endomondo.
7. Inspiruj innych. Motywuj efektami, zagrzewającymi do walki o piękne ciało i zdrowie słowami, czy zdjęciami pysznych i zdrowych posiłków korzystając z dostępnych aplikacji umożliwiających korzystanie z Facebook'a, Twitter'a czy Instagram'u przez telefon. Inspirowanie innych i otrzymywanie pozytywnych odpowiedzi motywuje zwrotnie ;)

(źródło: beachbody.com)

Uwaga straszę :)
Jak widać, nawet niepozorny telefon może okazać się bardzo przydatnym narzędziem do wspomagania Naszej walki o zdrową sylwetkę. A Wy, używacie jakiś aplikacji lub posiłkujecie się swoim aparatem? Ja zeszłego roku wykorzystywałam swoje zbiory muzyczne podczas biegania, często mierzę sobie czas ćwiczeń wbudowanym stoperem (kiedy robię swoje zestawy lub skaczę na skakance) oraz od czasu do czasu używam z ciekawości aplikacji Instant Heart Rate, choć nie jestem pewna czy prawidłowo wskazuje puls :D I oczywiście od czasu do czasu pokuszę się o zdjęcie np brzucha i oglądam czy widać jakieś efekty hihi.

Pozdrawiam i życzę miłej środy, bo u mnie niestety pogoda nie dopisuje już ;/







SundayMorning

xoxo

piątek, 5 kwietnia 2013

Nie ma WYMÓWEK!


Witam nocną porą :)

Szczerze powiedziawszy miałam dzisiaj bardzo zły zamiar odpuścić trening zaznaczony w rozpisce umieszczonej poniżej... ALE gdy wróciłam ze szkoły do domu o 21 stwierdziłam NIE MA MOWY O ŻADNYCH WYMÓWKACH! Nie będzie efektów, gdy się o to sama nie postaram. Od leżenia na dupsku jeszcze nikomu się nie schudło i nie wyszczuplało, a co!

Dlatego wszystkim szukającym wymówek:

  • NIE MA ŻE PÓŹNO
  • NIE MA ŻE OKRES (pomijam jakiekolwiek bolesne i medyczne przypadłości)
  • NIE MA ŻE ZMĘCZONA PO SZKOLE/PRACY
  • NIE MA ŻE MI SIĘ NIE CHCE
  • NIE MA ŻE JUTRO


Niestety nie ma takich cudów, żeby się coś samo zrobiło. O piękną sylwetkę i zdrowie trzeba walczyć! MOTYWUJEMY dziewczyny motywujemy :)

Takim oto sposobem zaliczyłam ostatnie Pure Cardio z treningu Insanity - tym razem w trakcie 15 minutowej męczarni (bo tyle w ciągu trwa główna część cardio tego programu) zrobiłam sobie tylko dwie 20 sekundowe przerwy i jestem z siebie dumna, bo to najlepszy wynik jaki do tej pory mi się udało osiągnąć. Zauważyłam też, że po przerobieniu treningów z Shaun'em zrobienie przysiadów oraz mojego pompkowego mixu sprawia mi trochę trudności, dlatego następnym razem przesuwam te dodatkowe ćwiczenia na inną część dnia ;)

Oczywiście nie namawiam nikogo do ćwiczeń nocną porą i robienia ich na przekór wszystkiemu - to tylko takie pozytywne ględzenie i automotywacja dla samej mnie poniekąd;)

Pozdrawiam gorąco i życzę Wam kolorowych snów
Do jutra
SundayMorning
xoxo