Witam ;)
Nie udzielałam się na blogu już od paru dni bo tak szczerze powiedziawszy od piątku wieczorem do teraz jeszcze leżę plackiem i nie mam siły by wstać i iść do wc a co dopiero przesiadywać przed laptopem. Dopiero dziś poczułam się lepiej i postanowiłam coś skrobnąć.
Z tego miejsca chciałam bardzo przeprosić mokah, ponieważ nie dałam jednak rady poćwiczyć z dziewczynami maratonu w sobotę - powodem wspomniane wyżej leżenie plackiem i paskudna (ojj wyjątkowo paskudna) grypa, przez którą mam duszący kaszel, gorączkę i zapchany nos. Myślałam, że dziś już ruszę z ćwiczeniami ale nie dam rady biegać z takimi objawami. Szlag by to. ;/
Za to dzisiejsza ranna waga pokazała wreszcie od paru miesięcy 5 z przodu <3 dokładnie 58,8 kg, jestem zadowolona - choć to może dlatego iż jak jestem chora to nie bardzo mi się chce jeść ale piję dużo płynów. Teraz tylko utrzymać ten stan do następnego ważenia, muszę się postarać.
Wrzucam podsumowanie zeszłego tygodnia, niestety tylko 4 dni przećwiczone ;/
Na dodatek w niedzielę rano miałam zaliczenie na uczelni, i wyobraźcie sobie sprawność myślenia przy gorączce 39 stopni ;/ Przez co średnio mi poszło i chyba mogę sobie pomarzyć o stypendium.
Wracam teraz do pisania swoich artykułów, trzeba gromadzić pieniążki na zbliżające się coraz szybciej wakacje. Czy Wam też tak czas szybko upływa? Jeszcze niedawno był styczeń, teraz już prawie czerwiec... Niesamowite, po 18stce wszystko tak szybko leci ;)
Pozdrawiam i Wam życzę zdrówka, co by nikogo nie dopadł ten paskudny wirus ;*
SundayMorning
xoxo
