wtorek, 7 maja 2013

Pierwszy cel na maj osiągnięty :)

Witam witam ;)

Jak mija początek tygodnia? Dla mnie całkiem nieźle. Powróciłam pełną parą do aktywności :) Z tej okazji muszę się pochwalić :D Dzisiaj przekroczyłam pierwszy raz 6 km, mianowicie udało mi się przebiec 6,3 km w 42 minuty ;) Jestem taka zadowolona! Gdyby nie Shaun, to chyba w rok tyle bym nie zrobiła :D Choć bywało ciężko na trasie (a to kolanko udawało że pobolewa, a to znowu udo marudziło i próbowało mnie podstępem zmusić do zatrzymania się) to pokonałam wszystkie wewnętrzne głosy próbujące unieskutecznić moje wysiłki i pobiegłam od samego startu do końca bez zatrzymania się. Jest MOC!!!

Jako, że pewna Pani (http://happyactivelifestyle.blogspot.com/) pisała ostatnio co nieco o bieganiu, to i ja dodam swoje trzy grosze ;) ale takie króciutkie ;)

Dlaczego warto biegać?

1. Najbardziej oczywiste - po to aby schudnąć! Bieganie bardzo efektywnie spala tkankę tłuszczową (oczywiście przy odpowiedniej długości treningu i odpowiednim tempie, ale to już odsyłam do mądrzejszych ode mnie w temacie) ;)
2. Bieganie pozwala utrzymać nasz układ kostny oraz mięśnie w dobrej kondycji - jak wiadomo, praca siedząca i ogólnie przyjęty siedzący tryb życia sprzyja słabnięciu kości i mięśni, co owocuje większą podatnością na urazy na starość oraz wieloma problemami zdrowotnymi. Zmuszając organizm do takiego wysiłku regularnie utrzymujemy nasze zdrowie na dobrym poziomie ;)
3. Zapobieganie chorobom serca, obniżanie ciśnienia, wzmacnianie mięśnia sercowego, zapobieganie udarom - to tylko niektóre z dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą regularne bieganie ;)
4. Utrzymanie dobrego stanu zdrowia - jak w powyższych przykładach, bieganie pozwala wykorzystać w pełni nasze płuca, pozwala wzmacniać odporność poprzez produkcję zwiększonej ilości limfocytów, sprzyja produkcji dobrego cholesterolu HDL oraz zapobiega zatorom tętniczym.
5. Buduje PEWNOŚĆ SIEBIE - nic tak nie dodaje sił, jak pokonywanie coraz większej ilości kilometrów, bieg bez przerwy dłużej, wiedza że moje nogi potrafią to, czego zrobić nie umiały rok temu. Pomaga przezwyciężać swoje słabości oraz dodaje powera, by móc przenosić góry i pokonywać wszystkie napotkane trudności nie tylko na ścieżce biegowej.
6. Bieganie pomaga wyzbyć się stresu nabytego podczas dnia - daje upust emocjom, jest czas na przemyślenia i wybieganie złych myśli.
7. "Haj biegacza" - to jedno z wielu pozytywnych "zjawisk", jakie dzieją się w naszym organizmie po dobrym biegu ;) Napływ endorfin, uczucie szczęścia i poczucie satysfakcji - tego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać.
8. Trenuje nie tylko mięśnie, lecz także umysł - uczysz się pokonywać siebie, swoje słabości, swoją niemoc, by stać się silniejszym i być pewnym siebie, co już było wspomniane wyżej ;)
9. Pozwala uzyskać lepsze poczucie koordynacji, w szczególności gdy treningi biegowe odbywają się na nierównym terenie, pełnym przeszkód do omijania w zgrabny sposób.
10. Nie potrzeba prawie nic, by biegać. Wyjście w teren nic nie kosztuje, nie ma karnetów, nie ma opłat, nie ma limitów czasowych - bieganie jest ZA DARMO. (choć oczywiście warto zainwestować w dobre buty, co by sobie krzywdy nie zrobić).




Oczywiście nie mam zamiaru się wymądrzać, że na temat biegania wiem wszystko, bo biegam zaledwie trzeci tydzień. Jednak mogę z czystym sumieniem powiedzieć jedno - pokochałam bieganie i prędko nie zamierzam zrezygnować ;) 

Pozdrawiam
SundayMorning

xoxo

poniedziałek, 6 maja 2013

POmajówkowo ;)

Witam :)

Taka długa przerwa, nie spodziewałam się, że nie znajdę choć chwili czasu by tu coś naskrobać, niestety przebywanie poza domem przyczyniło się do odcięcia od Internetu i w ogóle słabej aktywności ;) Jednak niczego nie żałuję, grill i parę grzechów słodyczowo-jedzeniowych jeszcze nikomu nie zaszkodziło haha. (tak to sobie uparcie tłumaczę)


Jak widać do środy, prawie czwartku ładnie mi szło :) Jednak wyjazd w czwartek wieczorem przyczynił się do zaniechania treningów z Insanity oraz bardzo delikatnej aktywności fizycznej. Wiem, że są to jedynie wymówki, jednak każdemu przyda się odrobinę odpoczynku - szczególnie, że już miałam dość ćwiczeń z Shaun'em (nie sądziłam, że tak się stanie ;D). A co to biegania na bieżni - strasznie nudne to to. Nie umywa się do biegania w terenie ;)



O tyle o ile czwartek i piątek jakoś szczególnie z dietą nie poleciał, tak sobotni grill i wczorajszy dzień zdecydowanie do dietetycznych nie należały i wolę nawet nie myśleć ile w siebie wpakowałam :D ale co tam.
Nowy miesiąc już się zadomowił w pełni :) na wielu z Waszych blogów czytam o nowych postanowieniach majowych ;) Może i czas rozpisać swoje?
Uroczyście postanawiam, że:
  • będę jeść mniej słodyczy lub je wykluczę całkowicie
  • po ostatnim tygodniu Insanity przerzucam się na hybrydę P90X + bieganie + odrobina HIIT'ów z Turbo Fire
  • staram się jeść więcej warzyw (to ostatnio kuleje)
  • ograniczam weekendowe odpuszczanie sobie 
  • do końca maja ma być 7 km biegu zaliczone ;)

Nic wygórowanego, a to dlatego, iż jak sobie za dużo obiecam, to potem nic nie zrobię nawet w 50%. Aaa, no i do tego trzeba dopisać napisanie I rozdziału pracy mgr + znalezienie roboty :D To pierwsze myślę uda mi się zrealizować, z tym drugim to już różnie bywa.

Jak Wam minął weekend to w większości wiem z postów ;) ale może ktoś jeszcze chce pomarudzić na złą pogodę lub pochwalić się swoimi sukcesami z tych paru wolnych dni? Wasze opowieści mile widziane ;)

Pozdrawiam
SundayMorning




środa, 1 maja 2013

Indeks Glikemiczny + 35 min Bieg ;)

Witam ;)

Zgodnie z obietnicą dziś post o bardzo często poruszanym indeksie glikemicznym. Szczerze powiedziawszy moja wiedza na ten temat była marna, dlatego do przygotowania tego posta musiałam poświęcić trochę czasu :) za to dowiedziałam się tylu przydatnych rzeczy, że chyba od teraz zacznę większą uwagę zwracać na ten wskaźnik przy spożywaniu produktów!


Indeks glikemiczny
Najprościej rzecz ujmując indeks glikemiczny informuje nas o tym, jak dane pożywienie wpływa na poziom cukru we krwi i wzrost insuliny. Im mniejszą ma on wartość, tym ma mniejszy wpływ na wymienione czynniki. Jak wiadomo, jego skala mieści się w granicy od 0 do 100, gdzie liczby te oznaczają „średni, procentowy wzrost stężenia glukozy we krwi po spożyciu, przez reprezentatywną statystycznie grupę ludzi, porcji produktu zawierającej 50 gramów przyswajalnych węglowodanów” (wikipedia). Warto tutaj wspomnieć, że czysta glukoza ma przypisany IG 100. Oczywiście indeks glikemiczny jest podawany dla określonej wagi danego pożywienia (zawierającego 50 gr węglowodanów, jak wyżej wspomniano) – jeśli będziemy spożywać coś o niskim lub średnim IG w ogromnych ilościach – nie ma się co spodziewać, że mimo wszystko nasz poziom cukru we krwi gwałtownie nie wzrośnie.

Żywność o wysokim IG jest bardzo szybko trawiona i wchłaniana przez organizm, przez co powoduje szybki wzrost poziomu cukru oraz znaczne wyrzuty insuliny do krwi. Nawet te tak polecane, złożone węglowodany mogą posiadać wysokie IG – przez co tak jak węglowodany proste mogą prowadzić do tycia czy różnych chorób. Spowodowane jest to tym, iż po zjedzeniu produktów o wysokim IG, nasz organizm zamienia pożywienie we wspomnianą już glukozę. To prowokuje do produkcji insuliny, która pozwala dostarczyć glukozę do komórek naszego organizmu, gdzie zostanie ona przetworzona w energię. Jeśli jednak zapotrzebowanie energetyczne naszego organizmu jest zaspokojone, reszta glukozy może być „przechowywana” jako zapas w naszych mięśniach i wątrobie. Najgorzej jest, gdy te magazyny też są pełne – wtedy nadmiar glukozy jest gromadzony w naszym organizmie w postaci tłuszczu.

Nadmierne spożywanie produktów o wysokim IG, oraz tych podnoszących poziom cukru we krwi drastycznie prowadzi do ciągle podwyższonego poziomu insuliny w naszym organizmie. O ile insulina jako hormon spełnia bardzo pożyteczną rolę w procesie dostarczania energii do naszego ciała, o tyle jej nadmiar nie jest pożądany, bo może prowadzić do:
  • ·         Podwyższonej ilości trój glicerydów
  • ·         Podwyższonego cholesterolu LDL
  • ·         Obniżenia cholesterolu HDL
  • ·         Wysokiego ciśnienia
  • ·         Insulino odporności
  • ·         Podwyższenia apetytu
  • ·         Otyłości
  • ·         Zwiększenia podatności na cukrzycę typu 2


Żywność o niskim IG, poprzez to ,że jest wolno trawiona oraz wolniej wchłaniana przez organizm, jest bardzo zdrowa, bo przez dłuższy okres dostarcza energii oraz nie powoduje skoków cukru we krwi. Co więcej, diety bogate w pokarmy o niskim IG pozwalają kontrolować poziom cukru we krwi, dzięki czemu pomagają zapobiegać chorobom serca, polepszają poziom dobrego cholesterolu niwelując ten zły, zapobiegają insulinooporności oraz pozwalają utrzymać prawidłową wagę. Osoby posiadające problemy z utrzymaniem stabilnego poziomu cukru powinny spożywać produkty o IG równym 40 lub mniejszym.

Warto również wiedzieć o tym, że produkty wysokobiałkowe oraz tłuszcze, nie zawierające znacznej lub żadnej ilości węglowodanów, nie powodują znacznego wzrostu poziomu glukozy we krwi. Należy także wspomnieć tutaj, iż IG pewnych produktów jest dużo niższe w stanie surowym – po obróbce ulega znacznym zmianom (gotowanie, przetwarzanie itp.).




 Przykładowe zestawienia produktów o różnym IG:
cojesc.net

sfd.pl

Oczywiście jak wiele jest teorii, tak wiele jest innych czynników wpływających na to, jak dana żywność dokładnie wpływa na nasz organizm. Do kwestii indeksu glikemicznego dochodzi sprawa ładunku glikemicznego, ale o tym kiedy indziej.

Muszę się pochwalić :) wczoraj poszłam sobie pobiegać, i w 35 minut zrobiłam 5,25 km ;D Biegłam wolniej niż ostatnio (ok 6:40 na km), przez co byłam w stanie biec dłużej i nie zatrzymałam się ani razu. Jestem z siebie bardzo zadowolona, jutro zamierzam spokojnie dobić do długości 6 km i taki dystans zachować przez najbliższy miesiąc - po czym będę go zwięszkać. Kiedy wreszcie skończy mi się Insanity (bo już mam powoli dość) będę mogła się w pełni cieszyć radością, jaką odczuwam po każdym biegu ;)

ściskam,

SundayMorning
xoxo




poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Podsumowanie 4 tygodnia kwietnia + fit test IV

Uwaga dzisiaj straszę brzuchem :) długa droga przede mną...
Witam witam :)

Jak minął weekend? Mi bardzo grzesznie i grillowo :) Ale niczego nie żałuję, w końcu tylko człowiekiem jestem i nic co ludzkie/kaloryczne (niepotrzebne skreslić) nie jest mi obce! :)

Dzisiaj do przerobienia miałam przedostatni Fit Test oraz Max Interval Circuit. Nie powiem, zmęczyłam się po samym fit teście - nie bardzo umiem już pobić swoje poprzednie wyniki, ale jakiś tam progres jest. Właściwy trening musiałam zrobić po 3,5h przerwie, bo podejmując próbę jego wykonania tuż po fit teście niestety nie doszłam nawet do połowy rozgrzewki :D

Tak wygląda moja koszulka po sesji z Shaunem :D
W planach mam jeszcze Wasze Tiffoczki, hula hop dla relaksu przy serialu oraz agrafkę. Zastanawiałam się też nad uruchomieniem skakanki (też do serialu), ale stwierdziłam że moje mięśnie muszą odpocząć i przygotwać się do jutrzejszego biegu. Do zakończenia Insanity (czyli jeszcze ten tydzień + następny i koniec JUPIII) zamierzam biegać 2 x tydzień. Później pokombinuję z hybrydą P90X i biegania, może jeszcze Turbo Fire.





Jak widać na załączonym wyżej obrazku dieta poszła sobie w las :D Tzn moje ambitne założenie co do 1500 kcal. Dzisiaj już lepiej, poprawiłam się :) Mam pewne obawy co do nadchodzącego tygodnia... z powodu majówki może okazać się ubogi w ćwiczenia (a przynajmniej jego koniec). Mam nadzieję, że jedzonkiem tego nie zaprzepaszczę ;)

A teraz pytanie do Was. O czym chciałbyście się dokładniej dowiedzieć? Chodzi mi o proponowany temat postów. Mam kilka pomysłów, ale jestem ciekawa co wzbudza Wasze największe zainteresowanie ;) Jaki rodzaj żywności, składników odżywczych czy też ćwiczeń. O sugestie proszę w komentarzach :)

Pozdrawiam

SundayMorning
xoxo

sobota, 27 kwietnia 2013

Węglowodany złożone - z czym to jeść? :)

Witam ;)

Post miał być wczoraj, ale nie wyszło. :D Na temat treningu nie będę się rozpisywała, bo o tym w podsumowaniu tego tygodnia w poście poniedziałkowym. Dodam tylko, że niepozorne 10 minut na boczki z Tiffany dało się we znaki moim mięśniom skośnym brzucha (zakwasy niemiłosierne). Spowodowane jest to tym, iż w Insanity raczej nie ma ćwiczeń wykorzystujących tę partię ciała (nie w tak dokładnym stopniu, żebym miała takie zakwasy!). 2 dni wyzwania na boczki za mną, dziś kolejny dzień ;)

Przechodząc do tematu posta. Napotkałam się z tym, że jeszcze nie do końca każda z nas zdaje sobie sprawę z roli węglowodanów złożonych w naszej diecie. A jest to bardzo istotna kwestia, jeśli prędzej chcemy zobaczyć rezultaty i pragniemy trochę rozbujać nasze trawienie ;)



Opisując węglowodany, wypadałoby najpierw opisać ich rodzaje. Otóż wyróżnić można:

  • węglowodany proste
  • węglowodany złożone
Podział ten wynika po prostu ze szybkości, z jaką dany węglowodan jest trawiony i w postaci cukru wchłaniany przez nasz organizm. 



Węglowodany proste to tak zwane monosacharydy oraz disacharydy: glukoza, sacharoza, maltoza. Występują zarówno w żywności nieprzetworzonej (takiej jak owoce, niektóre warzywa czy przetwory mleczne), oraz tej poddanej różnej obróbce (cukier stołowy, wszelkie ciasta, dżemy, ogólnie produkty sztucznie dosładzane cukrem czy syropami glukozowo-fruktozowymi). Ich nadmierne spożywanie przyczynia się do odkładania tkanki tłuszczowej, cukrzycy i innych schorzeń oraz poważnych chorób. Węglowodany proste to również produkty o wysokim IG - zboża i inne występujące w wysoce oczyszczonej formie:
  • biała mąka
  • makaron zwykły
  • biały ryż 
  • płatki kukurydziane
  • popcorn
  • ziemniaki
Wysokie przetworzenie, jakiemu poddawane są węglowodany proste przyczynia się do utraty wielu drogocennych składników: błonnika, witamin z grupy B, żelaza czy fosforu. Efektem spożycia cukrów prostych jest natychmiastowy wzrost poziomu cukru we krwi, gdzie jeśli nie zostanie on w bardzo szybkim czasie spalony podczas wysiłku fizycznego powoduje nadmierny wzrost insuliny obciążąjący w dużym stopniu naszą trzustkę - stąd problemy typu cukrzyca przy nadmiernej podaży takich węglowodanów w codziennej diecie. 


Warto jednak zaznaczyć, że węglowodany proste (aczkolwiek nie te pochodzące z cukru, ciast i innych) są potrzebne po treningu siłowym. Wspomagają one szybką regenerację mięśni oraz wspomagają ich budowę. (nie zagłębiając się w szczegóły, bo to obszerniejszy temat na inny post). 



Węglowodany złożone
to długie łańcuchy cukrów - polisacharydy składające się z wielu połączeń cukrów wymienionych w węglowodanach prostych. Są dłużej trawione przez nasz organizm, a z tego względu energia uwalniana jest stopniowo podczas tego procesu w naszym organizmie. Do węglowodanów złożonych (zwanych również nieoczyszczonymi) zaliczamy przede wszystkim wszystkie pełnoziarniste produkty, oraz większość z warzyw:
  • pełne ziarna: owies, proso, kasza gryczana i inne kasze (w szczególności te gruboziarniste), ryż brązowy, otręby owsa itp (w tym produkty wytworzone z pełnoziarnistej mąki i innych produktów: jak żytni czy orkiszowy chleb itp) 
  • warzywa: brokuły, kalafior, bakłażany, ogórki itp
  • warzywa strączkowe: soczewica, fasola, groch, czarna fasola czy soja


W przeciwieństwie do węglowodanów prostych, te złożone nie powodują szybkiego skoku cukrów i wyrzutu insuliny - działają stopniowo, przez dłuższy czas zapewniając uczucie sytości. Posiadają także o wiele więcej wartości odżywczych: są bogate w cenny błonnik, wiele składników odżywczych oraz najlepiej dostarczają glukozy. Oczywiście w i tym przypadku nie wolno przesadzać i spożywać nadmiernej ilości nawet jeśli są to węglowodany złożone.

Polisacharydy należy spożywać w ciągu całego dnia, po wysiłku aerobowym (wszelkie cardio, aerobiki i inne), z pominięciem kolacji gdzie polecane jest spożycie białka z zawartością kazeiny + zdrowego tłuszczu. (pomijając przypadki gdy kolacja jest jedzona 3h przed snem - wtedy węglowodany można jeść). Pamiętamy: węgle proste po wysiłku siłowym, żłożone po cardio i aerobach. 



Według wielu ekspertów, węglowodany powinny stanowić od 50 do 60% składników w naszym codziennym pożywieniu, gdzie 80% mają stanowić węglowodany złożone, a 20% węglowodany proste. Jest to oczywiście sprawa indywidualna i każdy musi dopasować ich ilość według siebie: jedni lepiej się czują na dietach tzw. "low - carb" (niska podaż węgli), a inni natomiast nie mają problemów ze spożywaniem ich większej ilości. 

Dane zebrane to tego posta pochodzą z mojej wiedzy, oraz wsparciu wielu internetowych źródeł zarówno polsko jak i anglojęzycznych. Nie jest to również rozprawka naukowa - tylko ogólne podsumowanie dla zainteresowanych ;)

Dużo tego wyszło, ale mam nadzieję, że zebrałam wystarczające info ;) w razie wątpliwości odsyłam do wujka Google -> on wie wszystko :)

Życzę udanego weekendu i zmykam ćwiczyć,

SundayMorning
xoxo

czwartek, 25 kwietnia 2013

Bieg - podejście nr 2 + Pierwszy mix Tiffany Rothe

Witam witam ;)

Tak jak pisałam wcześniej, zamierzam sobie biegać 3 razy w tygodniu. Wczoraj nie miałam kompletnie sił, a jako że dzisiaj wg rozpiski Insanity jest Recovery Day to postanowiłam go pominąć, i sobie pohasać po okolicy :) Niestety dziś już tak świetnie mi nie poszło - trasę 4,25 km przebyłam w 27 minut, co daje mniej więcej 6,30 min/km według Endomondo (tak, udało mi się to dziadostwo zainstalować w moim smartfonie). Słaby wynik, spowodowany głównie kolką w 20 minucie biegu, przez którą musiałam dwukrotnie wprowadzić marsz ale na 30-60 sekund tylko :)











Zainspirowana wpisem Mokah o ćwiczeniach z Tiffany Rothe na boczki, postanowiłam odpalić sobie taki secik:

  • 10 min booty shaking waist workout
  • 10 min beautiful booty workout
  • get your sexy back 
  • no more back fat
  • small waist, tight butt, thin tights
  • the bikini abs workout
Razem, prócz 27 minut biegu, wyszło 50 minut bardzo przyjemnych ćwiczonek z ową Panią :) nie powiem, przyzwyczajona jestem do innego typu aktywności (Insanity), ale dla urozmaicenia czemu nie. Z powodu różnorodności filmików te 50 minut minęło jak z bicza strzelił. Choć planuję je włączyć do moich obecnych treningów, to chyba wybiorę sobie po 3 i będę je powtarzała dwukrotnie, jak zaleca Tiffany :)



Z braku czasu i nadmiaru rzeczy do zrobienia w domu, dziś taki króciutki pościk :) Może jutro uda mi się napisać coś konkretniejszego... Może o węglowodanach złożonych ? Temat często poruszany, ale może jest jeszcze coś do napisania ? ;)

Miłego wieczoru życzę,

SundayMorning
xoxo

wtorek, 23 kwietnia 2013

Jak pokonać własną słabość?

Witam ;)

Wczoraj udało mi się zmobilzować i wyjść pobiegać - pierwszy raz w tym sezonie. O ile nie mam problemów z żadną aktywnością fizyczną w domu, czy nawet na basenie - o tyle samo wyjście na bieganie w moim przypadku graniczy wręcz z cudem. Jednak zebrałam się w sobie i poszłam sobie potruchtać :) Efekt? 30 min ciągłego, delikatnego biegu - nie wiem ile km, bo moja aplikacja RunKeeper sprawiła mi psikusa i nie działa ;/ Chcę na jutro sobie zainstalować Endomondo, bo mam plan biegać x3 tydzień.

Przyznam, że dzisiaj troszkę bolą mnie uda :) aczkolwiek jestem z siebie bardzo dumna, bo pierwszy raz w życiu udało mi się przebiec aż 30 min bez zatrzymywania się, marszu czy znaczącego zwalniania tempa. To chyba zasługa przede wszystkim Insanity i kondycji, jaką nabyłam dzięki temu programi treningowemu. Dziękuję Shaun! :D

Z tej okazji chciałam napisać coś o pokonywaniu własnych barier.

Każdy z nas ma jakieś słabości, grunt to zdawać sobie z nich sprawę i starać się coś z tym uczynić, a nie ignorować je i ciągle popełniać te same błędy. Nie tyczy się to tylko słabości w kwestii treningów, lecz także tych wszystkich spraw, które nam nie zawsze dobrze wychodzą. Można je poprawić, lub zamienić w swoje mocne strony. Trzeba znaleźć w sobie odwagę by móc obiektywnie spojrzeć do własnego "JA" i dostrzec to, co wymaga poprawy.

Aby rozpocząć pracę nad sobą, trzeba konkretnie określić w jakiej dziedzinie naszego życia zawodzimy. Nie wystarczy powiedzieć: ok, mam problemy z językiem angielskim czy aktywnością fizyczną. Trzeba skupić się na konkretach - to pomaga wyznaczać realne cele. Nikt nie jest w stanie w szybkim czasie nauczyć się całego języka, czy nagle stać się maratończykiem. Zamiast tego, można poprawić np. znajomość czasów czy ułożyć plan treningowy gdzie celem może być przebiegnięcie 5 km bez zatrzymania się, bądź zrobienia 20 pompek pod rząd. Każdy od czegoś kiedyś zaczynał, nie wolno o tym zapominać.

Nie bój się również pytać o poradę. Nawet kiedy zdajemy sobie sprawę z naszych wad, nie zawsze mamy do tego zdrowe podejście i widzimy problem z właściwej strony. Pomocne słowo, nawet krytyka mogą pomóc nam dostrzec konkretny problem i popchać nas do przodu.

Warto również oceniać swoje postępy. Jeśli wykonujemy poszczególnie zadania zgodnie z założeniami - bądźmy z siebie dumni. Jeśli jednak coś szwankuje, może warto dokonać modyfikacji i dostosować plan pod siebie? Czasem nierealistyczne cele są nie tylko niemożliwe do osiągnięcia, lecz także po nieudanej próbie ukończenia ich poddajemy się całkowicie i wracamy do starych nawyków.

Interesującym sposobem jest również prowadzenie dziennika oraz zapisywanie swych postępów. Jak to było wspomniane niedawno na poszczególnych blogach - dobrym pomysłem może być słoik z wykonanymi zadaniami, który zapełniając się da nam poczucie satysfakcji i spełnienia.

Lepiej późno niż wcale. To nic, że w przeszłości nie nauczyłeś/aś się tego czy tamtego - nic straconego, teraz możesz to nadrobić! Po raz wtóry - trzeba od czegoś zacząć, a czy się to dzieje teraz czy mogło zdarzyć się wcześniej - nie ma znaczenia. Grunt to znaleźć w sobie siłę, by stawić czoła każdej słabości.

Pamiętaj również, że nie od razu Rzym zbudowano. Każda praca nad sobą wymaga czasu - czy dotyczy to kwestii intelektualnych, umiejętności zawodowych, czy aktywności fizycznej. Postęp wymaga czasu, tego nie zmienisz.

Jednak wiedz o tym, że każda przemiana wymaga małych kroków, które ostatecznie prowadzą do zwycięstwa nad samym sobą. Łączy się to ściśle osiąganiem małych sukcesów co jakiś czas..

A Wy, jakie sukcesy macie w kwestii walki ze swoimi słabościami?

Pozdrawiam
SundayMorning
xoxo